wtorek, 27 czerwca 2017

Nie samym tarotem człowiek żyje, czyli co polecam do czytania


Tenzin Wangyal Rinpocze, Leczenie formą, energią i światłem
Ktoś mądry kiedyś powiedział, że religia jest jak penis. Fajnie, że się go ma, ale nie trzeba od razu go pokazywać całemu światu. Brzmi to sensownie. Dlatego nie jest łatwo mi pisać o tej książce unikając osobistych wycieczek w meandry mojego życia religijnego. Powiem krótko: osoby, które chcą poznać praktyki bon na poziomie szamańskim, tantrycznym i dzogczen powinny przeczytać tę książkę. Jest ona raczej adresowana do osób, które czują związek z tą linią nauczania.
Tenzin Wangyal wyjaśnia jak praktykować z poszczególnymi żywiołami i balansować ich energię. Jest to tak zwana praktyka odzyskiwania duszy. W momencie, gdy łączymy się z rigpą dzieje się to w sposób naturalny. A że kontakt z rigpą, czyli naszą najgłębszą naturą, Źródłem, Kuntuzagpo, Buddhą, nie jest wcale taki hop siup, że siadasz i już, to warto się wspomóc różnymi innymi metodami. Takimi jak praca z emocjami, czy żywiołami. Najprostsza strategia równoważenia energii żywiołów to oczywiście kontakt z przyrodą. A sposób na pogłębienie tego połączenia jest opisany krok po kroku w książce i to jest właśnie to, co nazywa się dosyć dramatycznie odzyskiwaniem duszy. Każdy z żywiołów może być obecny w nas w nadmiarze, lub możemy cierpieć na niedobór. Oba te stany są dosyć szkodliwe i wiążą się z różnego rodzaju dolegliwościami. Na przykład nadmiar ziemi może skutkować przygnębieniem, depresją, ospałością, wycofaniem, niedobór brakiem stabilności, roztargnieniem, nerwowością. Za dużo wody daje brak produktywności, wygodnictwo, za mało skutkuje kiepskim samopoczuciem. Nadwyżka ognia wiąże się z irytacją, nadmiernym poruszeniem, a gdy tego żywiołu brakuje, wówczas może dokuczać brak energii, witalności, ciężko się za coś zabrać. Gdy dominuje powietrze pojawia się problem z doprowadzeniem spraw do końca, z wytrwałością, przy niedoborze mamy różne blokady dotyczące relacji, które mogą być płytkie. Za mało przestrzeni owocuje blokadami, zagubieniem i zamknięciem, za dużo daje chaos, dezorientację, odłączenie, brak priorytetów. 

Oprócz elementów jest i poziom tantryczny, czyli praca z poszczególnymi czakrami i oczyszczanie i balansowanie w nich energii. Wielu z tych metod TWR uczy na warsztatach, które organizuje. Oczywiście jest i poziom dzogczen, na którym wszystko jest manifestacją przestrzeni i światła. Wkraczamy w niedualność i w odpuszczenie. Mniej więcej tak to wygląda. Dzogczen to rodzaj medytacji polegający na przebywaniu w naturalnym stanie umysłu.
Medytacja nie jest cudownym, magicznym lekarstwem, tylko procesem i stylem życia. Pomaga zdystansować się od tego, co dzieje się w głowie, a to jest naprawdę niesamowicie relaksujące. Możecie sobie wyobrazić, że nawet jak pojedziecie na wakacje, to jeśli nie uspokoicie swoich myśli i emocji, to mało odpoczniecie. Dlatego umiejętność odpoczynku od tego, co się dzieje w naszych głowach jest bardzo cenna. To nie oznacza, że medytując przestajesz myśleć. To oznacza, że nie przejmujesz się tym, co pojawia się w twojej głowie. Cytat z Tenzina na koniec:
Natomiast gdy utkniesz w swoich myślach i uczuciach, wówczas jedna myśl prawie zawsze wiedzie do następnej, a to nieuchronnie nasila ból. Pogrążony w bólu umysł nie jest w stanie znaleźć drogi wyjścia z tej sytuacji. Jak głosi tybetańskie przysłowie – nie da się zmyć krwi z rąk, myjąc je krwią. Taki próbujący uwolnić się od własnego bólu umysł nazywam „sprytnym ego”. Często trudno je rozpoznać, gdyż bezustannie udzielamy sobie rad, które wydają się pozytywne, interesujące i zorientowane na rozwiązanie. Sprytne ego może często nas nawiedzać w trakcie sesji medytacyjnych, wtrącając się w chwile wglądu i mianując się mądrością. Jednakże jego pozorna mądrość nie jest wynikiem autentycznego samopoznania. Stanowi raczej przeszkodę na drodze do prawdziwej mądrości, do rozpoznania natury umysłu.




Małgorzata Halber, Najgorszy człowiek na świecie
Jest to książka ważna. Porusza problem kobiecego alkoholizmu. Osoby, które pracują z tzw. cieniem (Czy to same ze swoim, czy z innymi ludźmi) powinny tę książkę przeczytać. Pozwala ona zrozumieć sposób myślenia alkoholika, emocjonalność, to z czym on się zmaga. A osoby nałogowe mogą poczuć, że ktoś mówi właśnie do nich ich smutnym nałogowym językiem.
Jeszcze zanim zacznę, chcę powiedzieć coś, co odkryłam zupełnie niedawno.
KAŻDY SIĘ WSTYDZI.
KAŻDY SIĘ WSTYDZI TRZECH RZECZY.
ŻE NIE JEST ŁADNY.
ŻE ZA MAŁO WIE.
I ŻE NIEWYSTARCZAJĄCO DOBRZE RADZI SOBIE W ŻYCIU.

Małgorzata Halber pokazuje, że tak naprawdę bardzo wiele osób się z czymś zmaga. Czy to nałogowość, depresja, nerwice, czy po prostu różnego rodzaju lęki. Opisuje swoje własne zmagania i bóle. Jest w tym brutalnie autentyczna i szczera. Ale to nie tylko smęcenie alkoholika, ponieważ książka ma też pozytywny wymiar. Pokazuje jak można wychodzić z tego, jak ona to zrobiła i się jej udało. Halber pokazuje, że tu chodzi o mechanizm nałogowy, wewnętrzną pustkę, otchłań, dziurę, którą się zapełnia czymś, co przynosi ulgę. Czy to alkohol, narkotyki, słodycze, seks, hazard, praca czy sport. Polecam tym, którzy mają do czynienia z dysfunkcyjnymi osobami. Ale również po prostu miłośnikom dobrej literatury, ponieważ jest to dobrze napisana książka, którą czyta się w jeden wieczór. Osoby, które interesują się psychologią będą wniebowzięte, bo jest tu bardzo dużo informacji o funkcjonowaniu deficytowego człowieka, a także jak do niego podejść, co go wspomoże, a co go osłabi.
                                                    Małgorzata Halber to autorka popularnego komiksu "Bohater"       


Lee Lehman, Martial Art of Horary Astrology
Jest to książka typu „must have” jeśli zajmujecie się astrologią horarną. Ma ona grubo ponad 300 stron i podzielona jest na trzy części. Pierwsza to ogólne wprowadzenie do astrologii horarnej, czyli co to w ogóle jest, jak się za to zabrać. Druga część dotyczy konkretnych pytań powiązanych z każdym domem. Pytania wzorowane są na Williamie Lilly oraz Johnie Gadbury, przy każdym rozdziale są opisane i wyjaśnione przykładowe horoskopy. Nie przeczytałam tej książki od deski do deski, a raczej otwieram te rozdziały, które są mi akurat potrzebne. Jest to bardzo wartościowa pozycja.

Jean-Baptiste Morin, Astrologia Gallica, Book Twenty-Three, Revolutions
Solariusze i lunariusze nieustannie mnie ciekawią. Zatem nie mogłam nie kupić klasycznej książki w tym temacie. Jean-Baptiste Morin wyjaśnia wszystko co trzeba wiedzieć o powrotach planet. Podaje przykłady. Jedynie ostrzegam, że nie jest napisana łatwym językiem.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Odcienie Tarota , Blogger