Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja talii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja talii. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 lutego 2017

The Alchemical Tarot - recenzja

The Alchemical Tarot - recenzja
Nadeszła pora bym wystukała kilka słów na temat tej zacnej talii. Jestem jej szczęśliwą posiadaczką już od sierpnia, więc zdążyłam już z nią trochę popracować i muszę Wam powiedzieć, że...wow, jest wspaniała.

Powiecie: „Zachwycasz się każdą swoją talią. To już jest nudne!”. Niestety nic na to nie poradzę, że trafiają mi się tak niesamowite karty. To jest moja pierwsza talia autorstwa Roberta M. Place'a, twórcy tak wybitnych dzieł jak: The Tarot of Sevenfold Mystery, The Burning Serpent Oracle, The Vampire Tarot, The Angels Tarot, The Tarot of the Saints, The Buddha Tarot. Chyba najbardziej zasłynął ze swoich przepięknych wyroczni, niepowtarzalnego i od razu rozpoznawalnego stylu, oraz ogromnej erudycji przebijającej się przez jego książki i karty.
Tarot Alchemiczny doczekał się czwartego wydania. Pozostałe są raczej trudno dostępne, nad czym wielu fanów ubolewa nie uznając poprawek. Mnie bardzo podoba się IV wydanie. Place tłumaczy, że powiększył obrazki, zmniejszył ramki i wcale niczego nie zepsuł. Sądzę, że udało mu się stworzyć idealny rewers (choć szkoda, że nie symetryczny, ale cóż, czasem można też pracować bez odwracania). Zmienił też kolorystykę na mniej jaskrawą i chłodniejszą, a także dodał nowe alchemiczne symbole. Usunął małą, białą książeczkę, ale można korzystać z jego strony internetowej, albo kupić sobie podręcznik.

Talia posiada swój głęboki, ezoteryczny przekaz, który spodoba się wszystkim miłośnikom alchemii. Mamy tutaj podróż ku realizacji Wielkiego Dzieła, zdobyciu kamienia filozoficznego, osiągnięciu transmutacji. To wszystko zainspirowane C.G.Jungiem, więc tak naprawdę chodzi o przemianę wewnętrzną i duchową, której reprezentantem jest Świat. Świat oznacza zatem fazę Rubedo, urzeczywistnienie Jaźni, całości, indywiduację, coincidentia oppositorum. Poprzedza ją Nigredo, w języku psychologii Junga jest to tzw. czarna noc duszy, czy spotkanie z cieniem, w języku alchemii jest to oczyszczenie, które rozpoczyna się przy Eremicie, a kończy przy Śmierci. Albedo wyrażone zostało na karcie Wieża, która przedstawia oczyszczanie wszelkich nieczystości. Wyodrębniają się tu dwie zasady (Anima i Animus jak chce Jung), które w fazie Rubedo stają się jednością (coincidentia oppositorum). Citrinitas przedstawiono na karcie Słońce, a oznacza ono przemianę srebra w złoto, czy, jak twierdził C.G.Jung, urzeczywistnienie archetypu mędrca. Rubedo to pełnia, całość. 

Place nie powtarza wszystkich znaczeń z talii Ridera-Waite'a, czy Thota, a raczej stworzył autorski i unikalny projekt, w którym karty można czytać jeszcze inaczej. Oczywiście niektóre karty (np. trójka mieczy, dwójka mieczy) mogą przywodzić skojarzenia z RWS, czy z taliami złotobrzaskowymi (Moc), co moim zdaniem pokazuje, że Place nawiązuje troszkę do tarotowej tradycji i czerpie ze wszystkiego inspiracje.  Najwięcej innowacji jest w małych arkanach, które zmieniły formę. Kielichy to w tej talii różnego rodzaju naczynia, buławy to płonące kije, miecze pozostały mieczami, a monety monetami.
Małe arkana powiązane są z żywiołami oraz z funkcjami świadomości, które wyróżnił nikt inny jak C.G.Jung. Czyli Monety powiązane są ze zmysłami i żywiołem ziemi, Naczynia (Kielichy) z intuicją oraz wodą, Miecze z powietrzem, a także z myśleniem, Kije z ogniem i uczuciami. Czyli właściwie standardowo. Każda karta ma swoją nazwę, np. VI Naczyń to „Ogrodnik”. Widzimy kobietę, która napełnia naczynia tak, jak one tego potrzebują. Ni mniej, ni więcej tylko zgodnie z potrzebami innych, rozumie je i czuje. Za nazwą kryje się cała historia, która może dawać wskazówki, które można odnieść do pytania i konkretnej sytuacji. Na wielu kartach pojawiają się syreny i smoki, a królowie zostali przedstawieni jako zwierzęta: Król Kijów to smok, Monet to lew, Naczyń - wieloryb, natomiast mieczy - orzeł.

Mamy w tej edycji dwie wersje Kochanków. Jedna, ta odważniejsza, była kiedyś ocenzurowana, więc powstała druga. A w tej talii mamy bonus i możemy sobie wybrać czy wolimy parę przed seksem, czy w trakcie. Jak kto woli. Czyli w talii znajduje się 79 kart.
Wydanie jest dobrej jakości, wygodne w tasowaniu (nie jak taki DruidCraft, który jest pod tym względem trudny), piękne. Polecam.

Dla kogo: dla miłośników talii ezoterycznych i tych, którzy szukają odpoczynku od RWS.
Plusy: piękne karty, łatwe w interpretacji, głębia ezoteryczna.
Minusy: nic mi nie przychodzi do głowy.



czwartek, 28 lipca 2016

Jasna strona mocy. Recenzja talii "Angel Voices"

Jasna strona mocy. Recenzja talii "Angel Voices"
Nadchodzi taki moment w życiu tarocisty, że przechodzi na jasną stronę mocy, wrzuca talię Thota głęboko do szuflady (oczywiście jedynie by na chwilę odpocząć) i kupuje sobie karty anielskie. Taka była właśnie moja historia – zaczęło się podczas ostatniej pełni w Koziorożcu (blisko mojego Księżyca), gdy miałam kontakt z pewną osobą pełną mocy. Wiele wówczas zrozumiałam i nieco zmieniło się też moje podeście do kart oraz astrologii, ale to temat na nieco inną opowieść. 

Zamówiłam „Angel Voices” autorstwa Laury Tuan i Antonelli Castelli, a wydanej przez Lo Scarabeo. Antonella Castelli jest również autorką ilustracji do takich znanych talii jak Tarot Art Nouveau i The Spirit of Flowers Tarot. Talii z aniołami jest bardzo dużo, więc jest z czego wybierać. Są taroty anielskie, wyrocznie z tylko jednym aniołem, z różnymi modlitwami, afirmacjami i innymi cudami-wiankami. Wybrałam tę talię ponieważ ma odniesienia do astrologii, a jak wiadomo bardzo kocham tę dziedzinę wiedzy. Z książki „Głosy aniołów” można się dowiedzieć, że karty opierają się na gnostycyzmie i ich angelologii. Każdy anioł ma dziedzinę, za jaką odpowiada, planetę, która pokazuje jaki to typ anioła i z czym się wiążę jego działalność. Istnieje dziewięć formacji – każda powiązana z inną planetą. Np. formacja Serafinów to Neptun, czyli wszelkie duchowe działania, komunikacja z boskością i podniosłe ideały. Formacja Archaniołów to Merkury – sfera mentalna i porozumiewanie się. Niebiańskie istoty pogrupowane są na podstawie funkcji jakie pełnią, co pokazują kolory – różowy to sfera uczuć, harmonizowanie, zielony to przeciwności i nadawanie sensu itd. Archaniołów jest siedmiu: Michael, Gabriel, Raphael, Anael, Ariel, Zachariel i Cassiel. Dodatkowa karta reprezentuje niebiański pałac.

Talia zalicza się do tak zwanych orakli, czyli wyroczni. Dlatego do każdego Anioła mamy przypasowane wróżebne znaczenie, słowo klucz, indywidualną planetę, liczbę i hebrajską nazwę, obszar, w którym działa oraz czas realizacji. Czym się różni tarot od orakli? Odpowiedź jest bardzo prosta – tarot ma określoną liczbę kart i strukturę (22 WA + 56 MA, karty dworskie, asy). W oraklach jest pełna dowolność zarówno jeśli chodzi o ich temat, jak liczbę kart.
Książka przede wszystkim koncentruje się na opisie poszczególnych aniołów i jednemu poświęca około dwie strony. Póki co najbardziej spodobał mi się „Hahahel” i „Hahasiah”, a to dlatego, że kojarzą mi się ze śmiechem i radością :) Jeszcze nie przyzwyczaiłam się do tej talii, ale bardzo mi się podoba, jest łagodna, pastelowa, ciepła. Coś z nią porobię. Oczywiście wciąż lubię mroczne talie okultystyczne, ale taka chwila odmiany może być bardzo ciekawym doświadczeniem. Jakość kart bardzo przyzwoita, jeśli ktoś jest przyzwyczajony do LoScarabeo to będzie na pewno zadowolony.
Plusy: astrologia połączona z aniołami (dla kogoś to może być minus).
Minusy: jeszcze nie wiem.
Dla kogo: dla miłośników jasnych energii.





wtorek, 14 czerwca 2016

Unboxing kart klasycznych

Unboxing kart klasycznych

Sztuka wróżenia jest stara jak świat. I już od dawna wykorzystywano najróżniejsze metody by prognozować przyszłość – sny, obserwację pogody (chmur, piorunów), linie papilarne, ogień, fusy, popiół, czy nawet tak brutalne techniki jak wróżenie na podstawie wnętrzności zwierząt. W dawnych czasach zwracano uwagę na znalezioną koniczynkę, czy spadającą gwiazdę – wszystko było omenem, a w ludowych wierzeniach po dziś dzień widoczne są echa podejścia naszych przodków. Jeśli przyjmiemy hermetyczną zasadę odpowiedników (jako na górze, tak i na dole), to symbolem może być wszystko (albo bardziej współcześnie można się odwołać do zasady synchroniczności). Również mogą nim być zwykłe karty do gry w tysiąca, czy pokera. A nawet więcej – jest to jedna z bardzo popularnych metod wróżebnych. Przenikanie się gry, zabawy i dywinacji nie dotyczy tylko kart klasycznych. Bo przecież i tarot ma podobny rodowód.
Miałam niedawno sen, w którym bardzo chciałam poznać odpowiedź na pytanie. I w tym celu rozłożyłam karty klasyczne. Pięknie mi się z nich czytało, choć nie wszystkie dało się odsłonić – te najbardziej kluczowe odpowiedzi były dla mnie niedostępne. Po tym śnie nie mogłam tych kart nie kupić. Można je dostać w pierwszym lepszym kiosku ruchu za 4 zł. Jakość może nie jest najlepsza, rozmiar mały – ale poręczny, dobrze się tasuje i rozkłada, no i oczywiście małe karty zajmują mniej miejsca na stoliku, więc to zawsze plus. Jest ich jedynie 54. A ich znaczenia są bardzo konkretne i precyzyjne. Powinno się w nich stosować odwrócenia, więc trzeba sobie na takiej talii pozaznaczać krzyżykiem gdzie jest góra, gdyż raczej są one symetryczne. W rozkładach bardzo istotne są powiązania między kartami i to jakie karty ze sobą sąsiadują, jednak można wyróżnić ogólne znaczenia poszczególnych kolorów:
Trefl: kariera, szczęście, powodzenie we wszelkich przedsięwzięciach, dobre wieści, interesy, zawodowe projekty,. Żywioł ognia.
Kier: miłość, bujne życie towarzyskie, dobrzy przyjaciele, sukces, niespodzianki. Żywioł wody.
Karo: pieniądze, sprawy związane ze światem materialnym, sfera zawodowa, zarówno przypływy jak i odpływy finansowe. Żywioł ziemi.
Pik: zdrowie, zmartwienia, choroby, gorycz, złe namiętności, straty materialne. Żywioł powietrza.
Każda z kart danego koloru ma swoje znaczenie, które może się zmienić w połączeniu z inną (lub kilkoma) innymi kartami. Niektóre z nich przypominają interpretacje tarotowych arkanów, co fajnie pokazuje, że te znaczenia tarota również brały się właśnie z kart klasycznych.
Dla kogo: dla minimalistów.
Plusy: łatwość interpretacji, prostota, niska cena.
Minusy: póki co brak.


poniedziałek, 6 czerwca 2016

Sceny łóżkowe, egzorcyzmy i spacery ze smokiem - recenzja Medieval Tarot

Sceny łóżkowe, egzorcyzmy i spacery ze smokiem - recenzja Medieval Tarot

Moja kolekcja tarota powiększyła się o nową talię. Preferuję talie ezoteryczne, bądź rekonstrukcje dawnych talii. Co zatem się stało, że postanowiłam zakupić talię, która ani nie jest rekonstrukcją żadnego z tarotów, ani nie ma w sobie ezoterycznego przekazu? Nie wiem. Może to tranzyty Urana, a może urok tych prostych obrazów nawiązujących do średniowiecza?
W tej talii nic nie jest typowe i oczywiste. Ani nie jest to kolejny klon RWS, ani nawiązanie do Thota, ani produkt marsylopodobny. Gdy ją pierwszy raz ujrzałam nie spodobała mi się i poczułam rozczarowanie. Pomyślałam: „A więc to jest ten Medieval Tarot? Ee... Słabo.” Dopiero kolejne spotkanie pozwoliło mi dostrzec jej subtelny urok i pocieszność. Chociaż ciągle się zastanawiam co to za dziwaczną talię sobie sprawiłam!
Jest w niej luz, a nie średniowieczny patos i manieryzm. To zasługa artysty Guido Zibordiego Marchesiego, który na swoim koncie ma sporo różnych talii, w tym znaną i lubianą talię Bruegela, czy Giotta. Na tyle, na ile pozwoliła mi moja znikoma znajomość włoskiego i google tłumacz, poczytałam jego biografię. Dowiedziałam się, że jest znanym malarzem z artystycznej rodziny i lubi rekonstrukcje. To by wyjaśniało dlaczego jego talie to powroty do przeszłości, do dawnych stylów, epok i próba łączenia ich z nowoczesnością. Tyle o Marchesim, przejdźmy do głównego bohatera – Tarota Średniowiecznego.
Pocieszny, dwuznaczny, intrygujący – gdybyście mi kazali opisać go w trzech słowach wybrałabym właśnie te. Anty-ezoteryczny, więc jeśli macie już dość okultystycznych symboli, seksualnej alchemii upchanej w karty, kabały, numerologii, mistyki, plejadian i czakr, to może być to miła odmiana i odpoczynek. 

Karty są specyficzne i mają inne znaczenia niż RWS. Na przykład 7 Denarów oznacza dobroczynność i bardzo mocno przypomina 6 Denarów z RWS. 10 Mieczy pokazuje scenę rodem z „Egzorcyzmów Emily Rose”. Mamy tu jakąś próbę opętania przez siły ciemności. Tylko diabeł jest malutki. Na 5 Mieczy widzimy dwójkę aniołów okładającą rózgami pokutnika. Chyba to lubi. 6 Mieczy to podróż... ale najwyraźniej ostatnia, bo postać na karcie nie za bardzo się cieszy. Na 9 Mieczy pan wyprowadza na spacer smoka. Prowadzanie dziwnych zwierząt na smyczy powtarza się i w innych miejscach. Na 8 Kielichów pan sobie chodzi z dzikiem, 9 Kielichów to może nie spacer, ale pani ciągnie za łapę lwa, a druga z niewiast depcze żółwia. 


Niektóre obrazki nie od razu ujawniają swoje znaczenie. Na przykład 6 Kielichów – na pierwszy rzut oka mamy tutaj pikantny obrazek, jakiś dziwny trójkąt, w którym jedna z osób woli biernie obserwować niż działać. Po wczytaniu się w białą książeczkę dowiemy się, że ta karta symbolizuje wspomnienia, ten pan sobie marzy i wraca myślami do dawnych chwil. Na 2 Kielichów para siedzi na brzegu łóżka i patrzy sobie romantycznie w oczy. Love is in the air. Możemy się domyślać jaki byłby ciąg dalszy tej historii. Podobnie z 3 Kielichów, chociaż niby mówi o odpoczynku. Ale kto go tam wie. Moim zdaniem opisy z białej książeczki nie zawsze pasują do kart. Dziwny Giermek Denarów bije pokłon przed monetą, czy raczej się dystansuje? 

Wielkie Arkana i karty dworskie bardzo mi się podobają. Proste, czytelne. Pocieszny Diabeł jest trochę baśniowy, w ogóle nie kojarzy mi się z uzależnieniem. Raczej walecznym buntownikiem. Ognistą energią kreacji, z mocą, ambicją. Śmierć jest doskonała – wyraża idee memento mori, przypomina o przemijalności. Myślę, że będę jej używać bez białej książeczki, tylko raczej dam się w pełni ponieść wyobraźni. Bardzo dobra, nietypowa talia! Lubię!


Dla kogo: dla osób, które szukają nieszablonowych talii, nie są przywiązane do RWS, kochają klimat wieków średnich i lubią prostotę.
Z minusów: jakość mogłaby być lepsza, gramatura nie jest zbyt duża.

środa, 16 września 2015

Tarot Druid Craft

Tarot Druid Craft
Moi mili, oto długo oczekiwany przeze mnie Druid Craft. Wenus była w retro, zatem się nie spieszyłam z zakupem. Poza tym raz podobała mi się jedna talia, a potem widziałam w niej same minusy, wady i mankamenty. I tak z niemal każdą, jaka znajdowała się na mojej liście zakupów. Czy to The Wild Unknown (zbyt hipsterska), czy to Mary El (zbyt hermetyczna), czy to Anna K (zbyt prosta i jednoznaczna), czy to Cosmic Tarot (fajna, ale te lasery miotane spojrzeniem...), czy Noblet (ile można mieć niemal takich samych talii?), czy Alchemical Tarot (przesyłka wynosi tyle co sama talia) itd.1
                                                               Kochankowie i Cernunnos

Dlaczego zatem Druid Craft (dalej: DC)? Szukałam czegoś nawiązującego do korzeni i tradycji, która była jeszcze przed chrześcijaństwem. Wprawdzie to nawiązanie jest luźne, a o tych ludach i ich wierzeniach wiemy zatrważająco niewiele, jednak chciałam zobaczyć jak będzie się pracowało z taką talią. Już na starcie widziałam kilka minusów. Na przykład druidyzm/wicca. Ale, pomyślałam, że nie jestem Thelemitą, a uwielbiam talię Thota, więc może i fakt, że nie jestem druidką/wiccanką nie będzie przeszkadzał. I przedstawienie „Diabła” na początku mnie nie przekonywało. Dlaczego „Cernunnos” mi się nie podobał? Otóż sama karta jest bardzo ciekawa. Ale sednem jest symbolika. Rogaty bóg, podobnie jak Pan, ma pozytywne konotacje. A lubię czytać tę kartę w duchu RWS – jako cień, uzależnienie itd. Wprawdzie postać wygląda mrocznie, jakby miała zaraz rozszarpać niczego nie spodziewających się kochanków. Ale przecież nie zrobi im krzywdy, bo to Cernunnos, więc co najwyżej stworzą coś pięknego pod jego patronatem. To natura, twórczość, płodność. Arkan XV w tej talii mówi o wolności, wyzwoleniu się z wszelkich ograniczeń i więzów. A. Crowley odrobinę podobnie widział tę kartę, bo u niego to przecież jedna z najbardziej seksualnych kart, mówiąca o płodności, ambicji, realizacji ziemskich celów.
Tylko A. Waite jak zwykle poszedł w stronę ponuractwa, mroku i trudnych doświadczeń, a za nim setki jego klonów. No właśnie – DC to klon RWS, czy nie? Może to zabrzmi kontrowersyjnie, ale nie. Ok, ok, może i podobnie jak w RWS „Moc” ma numer VIII, a „Sprawiedliwość” XI i nawiązanie do ogólnego schematu jest, ale poza tym to całkiem inna talia, z inną energią i przekazem. W RWS mamy urodzaj symboliki chrześcijańskiej. DC nawiązuje do tradycji Celtyckiej i dlatego wymowa wielu kart jest inna. Na przykład „Kochankowie” – w RWS to Adam i Ewa w raju, delikatni, niewinni, kuszeni przez węża pierwsi kochankowie. W DC po prostu bezpruderyjna para połączona miłosnym uściskiem obserwowana przez sarenkę.
                                                   

Albo „Odrodzenie”, które w RWS nosi nazwę „Sąd ostateczny”. Tutaj widzimy dziecko, które wychodzi z mrocznego grobowca wzywane dźwiękiem, nazwijmy to, trąbki. Zając, ostrokrzew – nasze rdzenne symbole transformacji i odrodzenia, ochrony. Ostrokrzew to też roślina Saturna – śmierci, porządku, czasu. I tak dalej. Również „Umiarkowanie” ma nową nazwę - „The Fferyllt”. Niestety w małej książeczce dołączonej do talii nie ma wyjaśnienia. I osoba niebędąca wiccanką może czuć się pogubiona. Udało mi się ustalić, że nie jest to rosyjski zespół grający folk-metal. A raczej jest to nawiązanie do alchemii. 
                                                               The Fferyllt - Alchemia i Śmierć
                                                                             

Cała talia jest przemyślana. A co najważniejsze – nie jest przeładowana symbolami, a bardzo dużo mówią detale, atmosfera, scena. To sprawia, że jest w niej lekkość.

                                                        
Autorzy talii to artysta Will Worthington oraz druidzi Stephanie Carr-Gomm i Philip Carr-Gomm. Wymiary całkiem spore: 9x14, więc nie jest łatwo tasować (istnieje również mniejsza wersja). Pierwsze wrażenie jest takie, że robiły ją osoby, które doskonale czują i rozumieją tarota. Nie potrafię powiedzieć, które karty najbardziej mi się podobają, bo wszystkie są świetne. "Rydwan", którym powodzi silna i konkretna kobieta. "Kapłanka" i "Kapłan" - lunarna i solarna energia bardzo ładnie się uzupełniająca. Dojrzała "Śmierć", która bardzo mocno przypomina "Fferyllt" ("Alchemię") pokazuje najdobitniejszą przemianę jaka nas czeka i na którą powinniśmy się powolutku przygotowywać. "Gwiazda" jest doskonała - naturalna i doskonale zharmonizowana z całą naturą. "Trójka Mieczy" pokazuje kamienne serce - może je mieć osoba, która rani, albo możemy się tak czuć, gdy już mamy dość bólu. "Królowa Mieczy" piękna, mądra i dumna - na pewno zna swoją wartość. Pod względem estetycznym: 5+. Praca z tą talią jest super. I jestem bardzo zadowolona z zakupu. Jakość bardzo dobra. I wygodne, otwierane pudełko - ekstra!


1Oczywiście w dalszym ciągu te talie są na mojej liście. Po prostu spadły nieco niżej niż DC.

sobota, 4 lipca 2015

Dzień czwarty - powitanie mroku... czyli czy śledzicie #tarotzdjęciednia? :)

Dzień czwarty - powitanie mroku... czyli czy śledzicie #tarotzdjęciednia? :)
Mam dwie mroczne talie, obie tego samego autora i obie w podobnym klimacie. Wybrałam jednak Tarota Magów, ale ta druga pojawi się niebawem. 

Jan Opaliński namalował wizje J. W. Suligi i panowie stworzyli coś, co nie jest ładne, ani przyjemne. Nawet Gwiazda kojarzy się z czymś przykrym i posępnym. Może to ta kolorystyka, może smutne twarze i przerażający wzrok postaci z kart, ale można odnieść wrażenie, że talia obrazuje świat cienia, mrocznych odmętów podświadomości. Jest w niej coś mocno księżycowego – właśnie to balansowanie między koszmarem, a inicjacją. Karty są duże (120x70mm), jakość dobra. JWS napisał książkę „Tarot Magów”, w której szczegółowo jest wyjaśniona podróż tarotowego Głupca – jak na kabalistę przystało wyjaśnia nawiązania do drzewa życia i ezoteryczną symbolikę. Podobno nowe wydanie jest niepolecane (z powodu błędów w kolorystyce) i tylko stare jest halal. Akurat mam to stare, które powstało na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Tak jak JWS budzi sporo kontrowersji i podzielonych opinii, tak i jego talia – jedni ją uwielbiają, inni nie. Co w jest w niej interesujące – jest oryginalna. Nie jest to klon RWS, ani Thota, to jest po prostu talia JWS. Jedyna w swoim rodzaju.

Jest mocno nasączona ezoteryczną symboliką – magiczną, kabalistyczną, astrologiczną. Przykładowo IV Kielichów jest łączona z Wisielcem i Władczynią, mówi o stagnacji, melancholii, smutku, trwaniu i cierpieniu. W centrum karty widnieje magiczna pieczęć Saturna, która symbolizuje ograniczenie. Mamy też nawiązanie do astrologii – jest to ostatnia dekada Raka. Czyli podobnie jak w systemie Złotego Brzasku. Złotobrzaskowy system kojarzył tę kartę z Księżycem w Raku, a tutaj mamy odniesienie do Saturna - to różni oba systemy. Każda karta posiada określoną liczbę, której znaczenie jest niezmiernie istotne. Na przykład przy Trójce Buław mamy liczbę 24, co łączy tę kartę z Kochankami, Wisielcem (2x12) oraz Władcą (4x6). Tego ostatniego symbolizuje znak siarki. 

Asom przyporządkowane są różne litery. As Buław to T, Kielichów – A, Mieczy – R, Denarów – O. Wielkie Arkana ściśle wiążą się z drzewem życia, toteż każda karta jest przyporządkowana hebrajskiej literze widocznej w prawym dolnym rogu, natomiast z lewej strony jest odpowiednik pisany alfabetem Malachim – anielskim pismem. Malachim to język służący do tworzenia amuletów i talizmanów. JWS w małej białej książeczce opisując tarot używa słowa „ikona”. IKONA. To nie jest kartonik, to już sfera sacrum, żywa księga, magiczny rekwizyt. Ciekawe. Co do magii – JWS nafaszerował swoją talię magiczną symboliką niczym kurczaka. Magia astrologiczna, magia ewokacyjna, sporo diagramów, talizmanów, pieczęci, geomancyjnych kropek, które reprezentują siły żywiołów, wspomniane anielskie pismo. Oczywiście nie zabrakło też odniesień do alchemii i hermetyzmu.

Czytając o tej talii natknęłam się na recenzje, w których zarzuca się autorowi/drukarni popełnienie błędów. Na przykład Ś. F. Nowicki dopatrzył się literówki w magicznej, ochronnej formule: „Nihil mali capiat me”, co znaczy mniej więcej: „niech nic złego się mnie nie ima”. I faktycznie taka literówka na formule, która ma chronić, wydaje się być bardzo daleko od ok. Ale! Przypomnijmy sobie Dodala nafaszerowanego literówkami i zastanówmy się czy to w jakikolwiek sposób przeszkadza w korzystaniu z tej talii. Może w pewien sposób ją wzbogaca. Zależy jakie mamy podejście, czy chcemy mieć nieskazitelnego tarota (nawet w Thocie są nieścisłości, chociażby opisy A. Crowleya nie zawsze pokrywają się z tym, co malowała Lady Harris), czy chcemy mieć narzędzie, które będzie skuteczne akurat dla nas. Jest taka koncepcja w japońskiej estetyce: wabi i sabi. W wielkim skrócie można powiedzieć, że polega ona na docenianiu piękna rzeczy niedoskonałych, przemijających, ulotnych. Bardzo mi się podoba to podejście, bo skazy, ułomności, a nie dążenie do symetrii świadczy w niej o tym, czy coś jest piękne. Dlatego Dodal jest doskonały i dlatego można wybaczyć JWS błędy i nawet powiedzieć, że ta talia jest na swój specyficzny, pokręcony sposób piękna. 


sobota, 27 czerwca 2015

Zioła, tarot, marihuana i arbuzy, czyli recenzja Herbal Tarot

Zioła, tarot, marihuana i arbuzy, czyli recenzja Herbal Tarot
Podsumowując jednym słowem talię Herbal Tarot: CU-DO-WNA! Uwielbiam w niej wszystko: rysunki, przesłanie, rewers. Jest w niej taka delikatność i naturalność.
Autorami są zielarz Michael Tierra i artystka Candis Cantin. Udało im się zawrzeć w kartach taką łagodną i miłą energię. Talia oparta jest na RWS. Zioła dobrane zostały pod kątem astrologicznym, ale autorzy wzięli też pod uwagę znaczenie kart, a także folklor i działanie medyczne związane z danymi roślinami, i w ten sposób przyporządkowali je do odpowiednich arkanów.
Malutka książeczka wyjaśnia znaczenie ziół i kart. Kilka nazw zostało zmienionych – Koło Fortuny zamieniono na Koło Medycyny (The Medicine Wheel), Wisielec stał się Zawieszoną Osobą (Suspended Person), a Diabeł Panem (to odniesienie do greckiej mitologii), Papież to Wysoki Kapłan (High Priest).
Bardzo podoba mi się ten pomysł i wykonanie. Nie jest to typowa talia – na przykład 10 Kielichów przez swoje odniesienie do marihuany (bo takie zioło przypisano tej karcie) w pozycji prawidłowej mówi o iluzji i niestabilnym gruncie, a dopiero w odwróceniu pokazuje potrzebę inspiracji do zmian, do przełamania skostniałej sytuacji. A typowe znaczenie w RWS to przyjaźń, miłość, zadowolenie, harmonia, spełnienie. Toteż przez to odniesienie do marihuany, która wprowadza w odmienne stany świadomości, ta karta zmieniła nieco swoje znaczenie. Ciekawe jest to, że bohaterowie kart są bardzo zróżnicowani pod względem rasy, płci, wyglądu, tacy zindywidualizowani się wydają, jakby każda karta opowiadała historię właśnie tej postaci. Obrazki są bardzo wyraziste, bo nie dzieje się na nich dużo - wyciszone tło, prosta postać lub kilka, przedmioty.
Talia idealna do wszelkich rozkładów, nie tylko zdrowotnych. Ale, uwaga dla początkujących tarocistów – nie jest dobrym pomysłem polecanie ziół klientom w zależności od tego, jakie wypadną w rozkładzie. Chyba, że zajmujecie się ziołami profesjonalnie i jesteście naprawdę pewni swojej wiedzy. Kwestie zdrowotne to w ogóle bardzo delikatny temat i ja nie podejmuję się go często (a wielokrotnie odmawiałam), bo nie jestem lekarzem, a dużo lepiej powierzyć swoje zdrowie specjaliście. Lub współpracować ze specjalistą. 
Jakość dobra, cena w zasadzie standardowa (ok 85 zł), obrazki bardzo ładne, wszystko jest w tej talii ok. Jeśli ktoś z was chce łączyć wiedzę o ziołach z symbolami tarotowymi, to ta talia jest idealna. Dla mnie będzie świetną okazją do głębszego wejścia w świat leczniczych roślin i uzdrawiania.



piątek, 26 czerwca 2015

Magia seksualna w tarotowym wydaniu - recenzja Tarot of Sexual Magic

Magia seksualna w tarotowym wydaniu - recenzja Tarot of Sexual Magic
Bardzo lubię dostawać talie tarota – kto tego nie lubi. Ale to, co mi się najbardziej w tym podoba to to, że talie, które trafiają w moje ręce nigdy nie są przypadkowe, a zawsze okazuje się, że idealnie pasują i robię z nich jakiś użytek. No bo w końcu talię Thota dostałam, Suligę i Osho też. Dostałam Morgana-Greera – okazało się, że jest cudowna i używam jej w sprawach miłosnych. Ale, no właśnie, nowa talia będzie robiła jej konkurencje, bo nadaje się znakomicie do tego typu problemów. Przedstawiam Państwu nowość: Tarot of Sexual Magic. 
 
Koleżanka powiedziała, że chce mi dać tę talię, bo ciężko jej się z nią pracuje. Trudno się dziwić – większość obrazków przedstawia erotyczne sceny, bo to w końcu tarot Magii Seksualnej. Ale nie jest to talia wulgarna, raczej jest w niej jakaś subtelność. Dlatego też myślę, że ona może być używana do specyficznych pytań. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to jej zapach – koleżanką ją oczyszczała przed, może to dlatego, ale talia bardzo ładnie (i jak na tarota intensywnie) pachnie. Wydało ją Lo Scarabeo, autorami są Laura Tuan i Mauro De Luca.
W małej książeczce jest lakoniczne wyjaśnienie istoty magii seksualnej oraz bardzo zwięzłe omówienie jak używać tarota, aby właściwie praktykować ten rodzaj okultyzmu. U swych podstaw ten tarot ma zatem duchowe przesłanie. Można dowiedzieć się z opisu, że każda karta wyraża zaklęcie lub rytuał. Ale oczywiście jedną z jej funkcji jest dywinacja. 
Spodobało mi się jak opisała talię użytkowniczka forum dobry.tarot, Alexis, która z tą talią już jakiś czas pracuje:

Teraz napisze krócej. Talia bardzo przydatna w rozkładach partnerskich, przedstawia daną sytuację "bez ściemy", nie ma miejsca na niedopowiedzenia. Pokazuje, gdzie działania partnerów inicjowane są ze szczerości, a gdzie z pewnej chęci poniewieranie nim, czy leczenia kompleksów. Dosadność wypowiedzi - w formie aktu seksualnego - doskonale pokazuje, kto ma jaką role w związku, poprzez te sceny można dużo wyczytać, no i oczywiście odpowiedź na pytanie "czy zdradza?" również nie zostawia wątpliwości.

Widzę, że bardzo dobrze będzie pokazywać relacje i na pewno do tej sfery będę jej używać. Pod względem estetycznym bardzo ładne wykonanie. Nie spodziewałam się, że taka talia urozmaici mój zestaw kart, ale bardzo się cieszę z tego podarunku. Dopiero talię poznaję, ale wrażenie dobre. Ciekawostka - talia Thota jest bardzo mocno nasączona magią seksualną (w końcu to podstawowa praktyka w O.T.O., zakonie magicznym, w którym był Crowley), ciekawi mnie czy podobne będą symbole i znaczenia. Póki co widzę kilka różnic - na przykład w Rydwanie (gdzie w talii Crowleya jest nawiązanie do pozycji 69), Umiarkowanie też wydaje się mniej alchemiczne. W Thocie wiele znaczeń jest zakamuflowanych i dlatego nie są podane na tacy, a trzeba trochę poczytać by zrozumieć przesłanie. Nie wiem do jakiego systemu twórcy nawiązują, zbyt mało wyjaśnień w książeczce. Może to jakiś ich własny pomysł. W każdym razie do dywinacji będzie idealna.
 


Copyright © 2016 Odcienie Tarota , Blogger