Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmierć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmierć. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 sierpnia 2016

Jak się rozstać i zachować szacunek do siebie samego

Jak się rozstać i zachować szacunek do siebie samego

O ile nie jesteś robotem z przyszłości, ani nie masz serca ze stali, to zapewne nie przepadasz za rozstaniami. Przeważnie są one trudnym i bolesnym doświadczeniem, które wyzwala całą paletę emocji od nienawiści, gniewu, czy chęć powrotu  oraz różnego rodzaju obsesje. A czasem wszystko naraz. Osoby porzucone często odczuwają wielki strach, że sobie nie poradzą, a rzeczywistość w pojedynkę jest zbyt przytłaczająca, co może skutkować atakami paniki i histerii.
Kiedy w związku nie dzieje się najlepiej, jest więcej spięć i kłótni, niż miłych chwil, a nadzieja na poprawę jest znikoma, coraz częściej mogą pojawiać się myśli o rozstaniu. Może być też tak, że związek jest taki nudny, że to rozstanie samo przychodzi, a partnerzy nawet nie wiedzą kiedy. Ale tym przypadkiem się tu nie zajmujemy. Albo partnerzy mają tak różne zainteresowania i formy spędzania czasu, że widują się coraz rzadziej i coraz mniej ich łączy. Związek może być dysfunkcyjny a sygnałem, który to potwierdza jest to, że pojawiają się myśli o odejściu. 

Słuchanie ciągłej krytyki, nieustanna walka, budowanie obronnych murów, oskarżanie się o wszystko, a nawet agresywność, kłótnie, stres, brak przestrzeni i kontrolowanie – jest wiele symptomów, które wskazują, że związek jest w kiepskiej kondycji. I człowiek ma prawo nie chcieć angażować swoich sił i energii do ratowania go. Jeśli ciągłe walki i tak pochłonęły sporo zasobów, a wizja naprawy związku kojarzy się jedynie z długimi godzinami spędzonymi u terapeuty dla par, który na koniec i tak powie, że z tej mąki chleba nie będzie, to wtedy trzeba zaryzykować. No właśnie, to lęk przed podjęciem ryzyka często trzyma ludzi w dysfunkcyjnych relacjach. Obawa, że już się nikogo lepszego nie znajdzie, albo strach, że kolejny związek będzie taki sam, przerażenie na myśl o samotności – to wszystko blokuje. Ale jak pokazują badania amerykańskich naukowców1 osoby po rozwodach często czują ulgę i cieszą się wolnością. Odzyskanie swobody i przestrzeni może być bardzo pięknym i ciekawym doświadczeniem.
Jednak rozstanie może też boleć, przerażać, spowodować płacz czy wybuch gniewu. Nikt nie chce tego dla siebie, więc łatwiej jest uciec przed tak poważną decyzją, tak mocno wpływającą na drugą osobę. Najlepiej przemyśleć na chłodno wszystkie argumenty. Nie bój się posądzenia o wyrachowanie. Miłość to nie droga przez mękę i cierpienie. Miłość to szczęście. Jeśli czujesz, że tego nie ma, to przemyśl dobrze swoją decyzję odkładając na bok emocje (czy dobre, czy złe). Gdy już wybierzesz czy chcesz iść drogą wolności, czy trwać w związku, w którym coś nie działa, to się tej decyzji trzymaj. Szczerość i konkretne działania są lepsze niż np. prowokowanie partnera, żeby to on zerwał, czy trwanie w trudnej relacji i czekanie, aż się pojawi wybawca w postaci nowej miłości, dla której się rzuci osobę, z którą się jest. Lepiej być uczciwym wobec siebie i wobec tej drugiej osoby.

W przypadku, gdy już wiesz i czujesz, że związek się wypalił jak noworoczny sztuczny ogień, to dobrze, żebyś miał/a jaja i powiedział/a to partnerowi w twarz. Smsy czy facebook to trochę dziecinne i taki sposób zrywania pokazuje jedynie brak szacunku. Wysyłanie listów może i było fajne w gimnazjum, ale teraz po prostu umów się w kawiarni, albo w jakimś innym neutralnym miejscu. Bądź szczery, nie owijaj w bawełnę – dobrze, żeby partner wiedział jaki jest powód rozstania, co się właściwie dzieje. Ale unikaj ranienia i sprawiania bólu.
Pamiętaj o stanowczości, bo na pewno usłyszysz, że warto dać sobie jeszcze jedną szansę. Ale skoro na chłodno taka decyzja została podjęta, to nie ma sensu jej zmieniać pod wpływem emocji, bo zamieni się to tylko w bolesne dla wszystkich przepychanie. Zasada numer jeden: konsekwencja. Jest to bardzo ważna zasada, gdyż często po rozstaniu uruchamia się mechanizm zwany idealizowaniem partnera. Myśli się o samych dobrych cechach, o tym jak ta relacja była dobra i piękna, co tylko wyzwala wielką chęć powrotu. Nie rób tego. To mechanizm zwodzenia siebie samego. Wróć do zasady numer jeden i zajmij się czymś innym. Najlepiej zasadą numer dwa: skup się na sobie.

Zasada numer dwa jest istotna, gdyż po rozstaniu może się pojawić chęć by jak najszybciej znaleźć pocieszenie w ramionach jakiejś osoby. Trochę jest to mechanizm przypominający leczenie kaca piciem piwa. Nie rób tego. Tylko kogoś skrzywdzisz, bo raczej świeżo po rozstaniu mało kto jest gotowy by budować od podstaw nową relację. Zajmij się przyjaciółmi, rozwojem, pasjami. Ciesz się wolnością. Jeśli chcesz płakać, to płacz. To bolesny proces, który w pewnym sensie przypomina żałobę (jeśli była to głęboka relacja, a nie jakieś pitu pitu), więc spokojnie oswój się z tym i akceptuj wszystkie emocje jakie się pojawiają. Dlatego to jest lekcja Śmierci. Strata boli, ale idziemy dalej. Zaczynamy nowy etap życia na nowo, zostawiając przeszłość i przygotowując grunt na zbudowanie czegoś pięknego i zdrowego. Na karcie Śmierć widzimy żyzną ziemię – to jest bycie w procesie narodzin. Jednak jeśli nie zamkniemy przeszłości, to nie zrobimy miejsca na coś nowego. Doświadczenia, które zebraliśmy pomogą nam to stworzyć. Owa lekcja mówi: „nie ciągnij za sobą trupów przeszłości... puść przeszłość i rusz dalej”. Nikomu jeszcze nie pomogło wleczenie ich za sobą.

Może pojawić się myśl o przyjaźni z byłym partnerem. Najczęściej świeżo po rozstaniu jest to bardzo trudne i może się przerodzić w jakąś dziwaczną relację. Lepiej jest odczekać. I wrócić do zasady numer dwa: skupić się na sobie. Utrzymywanie kontaktu z partnerem przez ciągłe telefony i smsy jest bardzo daleko od ok.

Może tylko spowodować, że u tej osoby zostanie rozbudzona nadzieja na powrót. Każdy taki kontakt zinterpretuje jako szansę by znów być razem. Dlatego pamiętaj o zasadzie numer trzy: bądź jednoznaczny/a i maksymalnie przejrzysty/a. Zerwanie to zerwanie. Ex to ex, a nie relacja na zasadzie friends with benefits, ani opcja awaryjna, gdyby się jednak nie daj boże nie powiodło z kimś innym. Nie trzymaj swojego byłego, nie rób nadziei, bo każde podtrzymywanie kontaktu może zostać tak odebrane. Rusz dalej. I idź radośnie ku nieznanemu. Po karcie Śmierci jest w końcu Umiarkowanie – czas na cieszenie się, harmonijny związek, idealny przepływ energii. Bo po lekcji Śmierci już wiesz jak to zbudować. A Umiarkowanie to doskonały balans, który osiągniesz, jeśli odważysz się iść po swoje szczęście. 

1Zob. L. Brannon, Psychologia rodzaju, Gdańsk 2002.

sobota, 14 lutego 2015

Książę Pucharów, który był Rycerzem i Śmierć

Książę Pucharów, który był Rycerzem i Śmierć
W jednym z ostatnich wpisów połączyłam Księcia Pucharów ze Śmiercią. Dlaczego ten wrażliwy, acz czasem zbyt uparty kochanek może się łączyć z taką kartą jak XIII Wtajemniczenie? Czy przez swoją tajemniczość, przez to, że może sprawiać wrażenie spokojnego, ale pod powierzchnią szaleje emocjonalna burza? 

W talii Ridera-Waite'a widać uderzające podobieństwo między tymi kartami. Zarówno na jednej jak i drugiej koń zwrócony jest w prawo i unosi prawą nogę. Obie postaci w zbroi trzymają coś w dłoniach. Rzeka przepływa zarówno na jednej jak i drugiej karcie. Jest to symbol zmienności. Ryby na zbroi Rycerza i ryby w karcie śmierć - jako nun, litera hebrajska.

W talii Thotha postaci już nieco inaczej wyglądają, jednak są między nimi analogie. Elementem łączącym obie jest m. in. skorpion, wąż, orzeł i woda. Hebrajska litera nun związana ze Śmiercią oznacza rybę. Skorpion to woda - obie karty są mocno nasączone tym żywiołem. Dodatkowo Skorpion to rozkład, gnicie, zniszczenie. Orzeł to odnowienie życia, odrodzenie.  
Skorpion to nieustępliwość, zaborczość, intensywność. Skorpiony nie poddają się łatwo. I ta nieugiętość jest zawarta w obu kartach. Nieuchronność zmian, albo dążenia do transformacji w przypadku Śmierci. Ona mówi o tym, co nastąpi. Transformacja się zbliża i dobrze się z tym pogodzić. Upartość, fanatyzm w przypadku Księcia Pucharów. Jak kocha to mocno, nie zdradzi, bo jest bardzo mocno ukierunkowany na swoją wybrankę.
Spokojna tafla wody, nad którą unosi się ów Książę jest tylko pozornie łagodna. Pod powierzchnią mogą się ukrywać najdziksze energie. I tak jest z tym Księciem - potrafi kontrolować emocje, być chłodny, nie pokaże co się dzieje w środku.
Książę wydawał mi się zawsze skomplikowaną kartą, a to dlatego, że jest bardzo złożony. Jak go odczytamy zależy od sąsiadujących kart i ewentualnie od tego czy jest w pozycji prawidłowej czy odwróconej. Może się realizować na trzy sposoby:
  • jako wspaniały, czuły, wrażliwy, zabawny. Jest to jego aspekt symbolizowany przez Orła. Dobry, opiekuńczy, troskliwy, kochający, wierny, ma wyższe aspiracje, posiada dalekosiężne cele, do których będzie dążył, bardzo dobry przyjaciel, szlachetny wojownik, dąży do celów w sposób zacny,
  • dobry kochanek, ma w sobie magnetyzm, ale nie zdradzi swoich uczuć, nie wtajemnicza w swoje sprawy, zachowuje dystans, nawet po latach ciężko stwierdzić czy się go zna, bardzo dobrze rozpoznaje emocje innych i może to wykorzystywać, jak się uprze to będzie dążył do celu używając podstępu, wyszuka luki, sposobu na pokonanie przeciwnika, fałszywy - symbolizuje to Wąż,
  • jako fanatyczny, skryty, manipulator, zdradliwy, nieuczciwy, atakuje emocjonalnie i boleśnie, uzależnia innych od siebie, albo sam jest uzależniony, może mieć problemy z alkoholem i agresją, jak się uprze to nie ma odwrotu, będzie dążył do celu po trupach - to symbolizuje Skorpion.


Co zatem łączy te karty:
  •  zmiana, Książę może dokonać dużej i mocnej transformacji, by coś nowego się pojawiło, tak samo jest w przypadku Śmierci
  • intensywność (Śmierć dotyczy wydarzeń zmieniających życie, Książę Pucharów jest osobą, która mocno przeżywa, intensywnie kocha, intensywnie odczuwa)
  • nieustępliwość/nieuchronność
  • głębia, coś dzieje się pod powierzchnią, może coś być ukryte
  • osoba wskazywana przez Śmierć może być zmienna, ale też może być tajemnicza, charakteryzująca się zdolnością do szybkiej regeneracji - podobnie jak Książę, on szybko dojdzie do siebie 
  • Książę ma w sobie aspekt destrukcji czający się pod powierzchnią - u mnie dopiero w cieniu się pokazuje jako osoba niszcząca, o destrukcji mówi też Śmierć. Jednak po zniszczeniu jest odbudowa.
Różnic jest kilka, między innymi taka, że Książę wprowadza atmosferę radości, zabawy, przyjaźni, wesołości. Śmierć nie jest taka lekka. 
Copyright © 2016 Odcienie Tarota , Blogger