Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lo Scarabeo Tarot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lo Scarabeo Tarot. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 kwietnia 2015

Tarocista przy pracy - ulubieńcy 2015

Tarocista przy pracy - ulubieńcy 2015
Tematem dzisiejszego posta są moje ulubione talie. Uświadomiłam sobie, że jak na miłośniczkę tarota mam bardzo mało talii! Raptem piętnaście (w tym część to odmiany jednej talii, np. 2 rodzaje marsylskiego, wydanie Thota małe i duże, Suligę w dwóch odsłonach - klasyczny Tarot Magów i tarot Suligi bardzo stare wydanie chyba z jakiegoś czasopisma). Ale jestem konserwatywna, aż to dziwne jak na Wodnika, bo moje talie są klasyczne i powiedziałabym nawet, że kanoniczne. Lubię talie, które mają długą historię i których twórcy mieli coś do powiedzenia, albo wnieśli coś do ezoteryki, albo takie, które mają swoją zagadkową historię, jak marsyl. Jakie warte są uwagi według mnie i jakich używam:
  1. Thot – jest piękna, pełna symboli, warstw, znaczeń i można ją wykorzystywać na wiele różnych sposobów. Aleister Crowley podkreślał, że wykorzystywanie jej tylko do wróżenia jest błędem i tak się nie powinno robić. Może i był zakręconym człowiekiem, ale trzeba przyznać, że stworzył naprawdę przydatne narzędzie do dywinacji i do poznawania tajemnej wiedzy. A jego system wart jest uwagi. Zgłębianie tej talii jest fascynujące, jednak ostatnio mam przerwę i nie korzystam z niej zbyt wiele.
  2. Initiatory Golden Dawn – świetna do wróżenia. Mam skłonność do komiksowości, a ta jest mocno komiksowa, co sprawia, że jest w niej lekkość, a nie ezoteryczny patos przygniatający swoim ciężarem i powagą. To dla mnie Thot w wersji light i za to ją lubię. To współczesna wersja talii złotobrzaskowych w ujęciu świetnie nadającym się do rozkładów.
  3. Osho Tarot Zen – ta talia jest genialna, bo Osho potraktował tarota psychologicznie. Nie ma tutaj fatalizmu w rodzaju: wyjdzie Wieża i jakaś katastrofa się szykuje, ale chodzi o transformacyjne doświadczenia. Jasne, psychologiczna interpretacja może być przy każdej talii, ale u Osho to samo i naturalnie wychodzi, jest dużo łatwiej. Świetne do analizy teraźniejszości. Bardzo głęboka i piękna talia. Uwielbiam jego zamianę mieczy na chmury – pisałam już o tym tu. Praca z tą talią może być bardzo przydatna dla własnego rozwoju.
  4. Lo Scarabeo Tarot – nowość, świeżo zakupiony, ale używam nieustannie. Czytelna, prosta, ładna talia. Komiksowość, którą lubię. Bardzo estetyczne obrazy i jednocześnie wymowne. Świetne jest to połączenie Thotha, Ridera-Waite'a i Marsylskiego, fajne działa na wyobraźnie i intuicje. Świetnie mi się z nią pracuje.
  5. Morgan-Greer –  talia jest świetna. Uwielbiam jej intensywne i wymowne kolory. Ostatnio z thothowca stałam się rider-waitowcem, nawet nie wiem jak i kiedy to się stało. Ach ten tranzytowy Uran ;)  :) Ale teraz RWS i klony wzięły górę. I używam ich równie często jako Lo Scarabeo.
  6. Marsylski – prostota, historia, czystość. Tak w skrócie można ująć atuty tej talii. Talii, która w zasadzie powinna być na pierwszy miejscu! Genialna, wspaniała talia. Pierwszy i najmocniejszy kontakt z tarotem. To od niej zaczęło się wszystko.




czwartek, 5 marca 2015

Nowości! Tarot Lo Scarabeo

Nowości! Tarot Lo Scarabeo
Dzisiaj kilka słów o nowej talii - Lo Scarabeo Tarot. Kupiłam ją sobie, gdyż skusiło mnie to połączenie 3 talii w jednej - Tarota Marsylskiego, Ridera-Waite'a oraz Thotha. Moje trzy ulubione talie w jednej – taka kombinacja warta jest uwagi.
Talia nosi nazwę wydawcy, gdyż z okazji dwudziestolecia firma postanowiła stworzyć swoje własne narzędzie do dywinacji. Za pomysł odpowiada Mark McElroy, a za rysunki Anna Lazzarini.
Gdy poczytałam trochę o niej na wikipedii zrozumiałam dlaczego karty są narysowane w tak mocno komiksowym stylu, że przy niektórych obrazkach brakuje tylko chmurek z dialogiami. Otóż Anna Lazzarini skończyła szkołę komiksu w Mediolanie. Żeby nie było – podoba mi się ta komiksowość i słodkość. Jest to lekka talia, miła dla oka, przyjemna, pastelowa. Przypomina mi ona ilustracje do książki, w której naprawdę dużo się dzieje. Od radosnych zabaw i beztroskiego ugniatania winogron stopami, po mroczne porażki i krwawe miecze na ścianie.



 

Bardzo podoba mi się Kapłanka. Tak wyobrażam sobie Izydę – jest cała utkana z księżycowego światła. Delikatna i tajemnicza, ale wodnista – doskonałe medium i doskonała patronka wiedzy tajemnej.
Diabeł jest ciekawy – przejedzony i zblazowany. Nie chce mu się nawet być strasznym i te postaci przy nim, które powinien więzić wydają się być tam z własnej, nieprzymuszonej woli. On zaraz uśnie, już się lekko przechyla w lewo... 


Hierofant – jest w nim coś niepokojącego. Bardziej kojarzy się z groźnym strażnikiem, który wprowadza w tajemne misteria niż z duchownym. Karta bardzo ładna. Dostojny Hierofant budzi respekt.
Król Denarów – nie mógłby być bardziej dosłowny. Siedzi sobie na górze monet, niczym Sknerus McKwacz z Kaczych Opowieści. Za nim obfite winogrona dojrzewają oblane blaskiem zachodzącego słońca. Na pewno każdy z łatwością uchwyci przesłanie i żadna niepewność się nie pojawi, że chodzi tutaj o człowieka sukcesu. 


Interesujące równouprawnienie – zarówno Król jak i Królowa Mieczy trzymają w swoich dłoniach obcięte głowy. Królowa przestaje tym samym uchodzić za najzimniejszą kartę i ma równie chłodnego kompana. Chociaż te motylki nieco ocieplają jego wizerunek.
Bardzo podoba mi się Czwórka Mieczy przedstawiająca medytującego pana. Świetnie oddana idea odpoczynku i wyciszenia. Zatrzymanie pędu życia, złapanie oddechu. Nie kojarzy się z chorobą, ale z relaksem na łonie natury. Medytuje też Królowa Kielichów – bardzo ładna karta. Przez tą medytacyjną pozę czuję, że się mocno identyfikuję z tym archetypem. 


Ciekawa Siódemka Mieczy – kojarzy mi się ta scena z człowiekiem, który myśli, że już prawie osiągnął sukces, ale zaraz się okaże, że zaatakuje go kobra. Nie jest złodziejem, ale sprytnym (albo się przynajmniej za takiego uważa) człowiekiem, który nie zaplanował wszystkiego i prawdopodobnie nie przeżyje ugryzienia jadowitego zwierzęcia.

Mag mógłby być inny – przypomina postać z kreskówki, która zbiera energię by utworzyć magiczną kulę, którą zmiażdży przeciwnika. Nie podoba mi się też Czwórka Denarów – ten zamek jest za mały dla tego pana. Jak on tam wszedł przez te małe drzwi? Nie, bez sensu. Lazzarini się nie popisała tutaj. 


Oczywiście świadomie kupiłam tę talię i przejrzałam ją przed zakupem. Te mankamenty są malutkie, bo jednak całość mi się bardzo podoba. Ale nie mogę tylko chwalić bo to byłoby zbyt nudne. A talia jest bardzo ciekawa.

Copyright © 2016 Odcienie Tarota , Blogger