Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Thoth tarot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Thoth tarot. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 czerwca 2015

Co problem, to inna talia, czyli sposób na używanie różnych talii

Co problem, to inna talia, czyli sposób na używanie różnych talii
Jakiś czas temu pisałam o ulubionych taliach. W tym poście opiszę do jakich spraw używam danych talii. Bo jedną sprawą jest emocjonalny stosunek do kart i to które bardziej lubimy, a które mniej, a inną to, do czego talie się lepiej lub gorzej nadają. Bywa tak, że niektóre talie są odpowiednie jedynie do pewnych problemów i z racji obrazków ciężko ich użyć do innych. Na przykład tarot Magii Seksualnej, którego ciężko zastosować do spraw zawodowych. Można, ale trzeba się wysilić. Dużo lepiej jest już wyznaczyć mu konkretną rolę i zadanie.

Plusy są takie, że dużo łatwiej się pracuje z niektórymi taliami jeśli służą tylko do konkretnego rodzaju problemów. Czy to kwestia energetyki, czy zakodowania języka, to problem który każdy sam powinien rozstrzygnąć. Dla kogoś z kolei może być to ograniczające - to wszystko bardzo indywidualne kwestie. W każdym razie u mnie przedstawia się to tak:
  1. Osho Zen Tarot – talia do problemów natury duchowej, religijnej, metafizycznej, egzystencjalnej. Dobra do pytań w rodzaju: czego mnie miały te doświadczenia nauczyć? Co mogę zrobić by się rozwijać? Jak mogę pracować z dysfunkcjami i deficytami? Jak walczyć ze słabościami?
  2. Morgan-Greer – idealna do relacji, problemów miłosnych, związków. Jej wyrazistość i silna kolorystyka mocno działają na emocje i też z drugiej strony bardzo dobrze emocje pokazuje. Emocje, intencje, ukryte sprawy, uczucia. Świetne są do niej wszelkie rozkłady partnerskie, np. "Co w sercu pika", czy na dopasowanie, przyszłość związku itd.
  3. Herbal Tarot – długo szukałam talii do problemów zdrowotnych, a ta jest wprost stworzona do tego celu. Oprócz znaczeń typowo tarotowych można sięgnąć do symboliki ziół i poszerzyć diagnozowanie.
  4. Tarot of Sexual Magic – świetna talia do pytań o związki, intymne sprawy, uczucia, relacje. Już niebawem recenzja :)
  5. Initiatory Golden Dawn – postanowiłam sobie, że będzie od spraw zawodowych i finansowych. W zasadzie to bardziej spontaniczna decyzja niż racjonalny wybór.
  6. Thot – to jest talia od zadań specjalnych. Używana tylko, gdy jest jakiś poważny problem, sprawa wielkiej wagi. Ewentualnie gdy inna talia nie dała jasnej odpowiedzi.
  7. Rider-Waite-Smith – to jest talia uniwersalna. Na każdy problem, sytuację, pytanie. Zawsze i wszędzie, do wszelkich spraw.
  8. Jodorowsky-Camoin – też uniwersalna.
  9. Dodal – uniwersalna, ale z akcentem na zadania nietypowe i niebanalne, używana w wyjątkowych sytuacjach.

Jak zatem widać używam też kilku talii do wszystkiego. Bywa też tak, że pytania dotyczą innych sfer niż praca, miłość, zdrowie, egzystencja/psychologia, więc te uniwersalne mogą być idealne na wszelkie sytuacje, które wymykają się temu podziałowi. Na przykład na szukanie zwierząt, szukanie zagubionych przedmiotów itd., we wszystkich niekonwencjonalnych sprawach i wymykających się klasyfikacji. 

piątek, 17 kwietnia 2015

Tarocista przy pracy - ulubieńcy 2015

Tarocista przy pracy - ulubieńcy 2015
Tematem dzisiejszego posta są moje ulubione talie. Uświadomiłam sobie, że jak na miłośniczkę tarota mam bardzo mało talii! Raptem piętnaście (w tym część to odmiany jednej talii, np. 2 rodzaje marsylskiego, wydanie Thota małe i duże, Suligę w dwóch odsłonach - klasyczny Tarot Magów i tarot Suligi bardzo stare wydanie chyba z jakiegoś czasopisma). Ale jestem konserwatywna, aż to dziwne jak na Wodnika, bo moje talie są klasyczne i powiedziałabym nawet, że kanoniczne. Lubię talie, które mają długą historię i których twórcy mieli coś do powiedzenia, albo wnieśli coś do ezoteryki, albo takie, które mają swoją zagadkową historię, jak marsyl. Jakie warte są uwagi według mnie i jakich używam:
  1. Thot – jest piękna, pełna symboli, warstw, znaczeń i można ją wykorzystywać na wiele różnych sposobów. Aleister Crowley podkreślał, że wykorzystywanie jej tylko do wróżenia jest błędem i tak się nie powinno robić. Może i był zakręconym człowiekiem, ale trzeba przyznać, że stworzył naprawdę przydatne narzędzie do dywinacji i do poznawania tajemnej wiedzy. A jego system wart jest uwagi. Zgłębianie tej talii jest fascynujące, jednak ostatnio mam przerwę i nie korzystam z niej zbyt wiele.
  2. Initiatory Golden Dawn – świetna do wróżenia. Mam skłonność do komiksowości, a ta jest mocno komiksowa, co sprawia, że jest w niej lekkość, a nie ezoteryczny patos przygniatający swoim ciężarem i powagą. To dla mnie Thot w wersji light i za to ją lubię. To współczesna wersja talii złotobrzaskowych w ujęciu świetnie nadającym się do rozkładów.
  3. Osho Tarot Zen – ta talia jest genialna, bo Osho potraktował tarota psychologicznie. Nie ma tutaj fatalizmu w rodzaju: wyjdzie Wieża i jakaś katastrofa się szykuje, ale chodzi o transformacyjne doświadczenia. Jasne, psychologiczna interpretacja może być przy każdej talii, ale u Osho to samo i naturalnie wychodzi, jest dużo łatwiej. Świetne do analizy teraźniejszości. Bardzo głęboka i piękna talia. Uwielbiam jego zamianę mieczy na chmury – pisałam już o tym tu. Praca z tą talią może być bardzo przydatna dla własnego rozwoju.
  4. Lo Scarabeo Tarot – nowość, świeżo zakupiony, ale używam nieustannie. Czytelna, prosta, ładna talia. Komiksowość, którą lubię. Bardzo estetyczne obrazy i jednocześnie wymowne. Świetne jest to połączenie Thotha, Ridera-Waite'a i Marsylskiego, fajne działa na wyobraźnie i intuicje. Świetnie mi się z nią pracuje.
  5. Morgan-Greer –  talia jest świetna. Uwielbiam jej intensywne i wymowne kolory. Ostatnio z thothowca stałam się rider-waitowcem, nawet nie wiem jak i kiedy to się stało. Ach ten tranzytowy Uran ;)  :) Ale teraz RWS i klony wzięły górę. I używam ich równie często jako Lo Scarabeo.
  6. Marsylski – prostota, historia, czystość. Tak w skrócie można ująć atuty tej talii. Talii, która w zasadzie powinna być na pierwszy miejscu! Genialna, wspaniała talia. Pierwszy i najmocniejszy kontakt z tarotem. To od niej zaczęło się wszystko.




wtorek, 14 kwietnia 2015

O diable, pustej karcie i kilku innych tarotowych mitach

O diable, pustej karcie i kilku innych tarotowych mitach
Wokół tarota krąży wiele mitów, niedopowiedzeń i historii, które można włożyć do worka z napisem "mambo dżambo". Jest to intuicyjna technika dywinacyjna, która przypomina raczej rodzaj sztuki. Obrazy, symbole, kolory współpracują z intuicją tarocisty i w niezwykły sposób możliwe jest znalezienie odpowiedzi na wiele pytań. Jak działa tarotowa wyrocznia? Na to pytanie każdy powinien sam znaleźć odpowiedź. Może dlatego, że nie ma jednej i uniwersalnej? A może dlatego, że poznawanie tarota jest mocno związane z duchowym rozwojem i do pewnych rzeczy trzeba dojść samemu? Jak myślicie?

 Chciałam nazwać ten felieton „fakty i mity o tarocie”, jednak poprzestanę na mitach, a fakty sobie odpuszczę. I to nie dlatego, że jaki tarot jest, każdy widzi, ale dlatego, że cały mój blog dotyczy faktów – opisuję symbole, sytuacje, karty i to, jak one się realizują w życiu. Pora zatem na próbę rozprawienia się z mitami. Lubię myśleć o tarocie jako o rodzaju sztuki – sztuki analizowania teraźniejszości i znajdowania odpowiedzi. Nie widzę w tym żadnego niebezpieczeństwa, ani groźby. Spotkałam się jednak z tym, że wiele osób boi się tarota i już samo to słowo sprawia, że chcą się pokropić święconą wodą. Z takimi mitami do tej pory się spotkałam:
  1. Za tarotem stoi Diabeł. Albo jakaś inna zła i demoniczna siła, która będzie żądała zapłaty za udzielenie wskazówek. Nie mówię, że tarot nie jest potężną energią. Może być niebezpieczny. Ale wszystko zależy od tego jak się do niego podchodzi. Ciężko mi wyobrazić sobie, że za tak przydatnym narzędziem stałaby jakaś mroczna i ociekająca siarką siła. Raczej stoi za takim myśleniem lęk przed tym, co nieznane. A wyobrażenie o demonicznej energii jest projekcją tego lęku.
  2. Karty otwierające i zamykające talię posiadają niezwykłe znaczenie i gdy wypadną we wróżeniu, to należy je odczytać. Nie. Te karty zawierają informację o wydawcy, czasem jakieś informacje o prawach autorskich. Spotkałam się z wyjaśnieniem, że to kwestia prasy drukarskiej – 80 kart łatwiej wydrukować, niż 78. Zatem dwie dodatkowe są po to, żeby to ułatwić. Używanie ich do wróżenia jest moim zdaniem trochę śmieszne.
  3. Jest wiele mitów dotyczących dodatkowych magów w talii Thotha. To nie była próba Lady Harris wyrażenia siebie, ani jej samowolka. Po prostu, jak w punkcie 2 – ułatwienie w druku.
  4. Kabała i tarot są powiązane od początku istnienia tarota – mit. Pierwszą osobą łączącą tarota z kabałą był Eliphas Lévi. Było to dopiero w XIX w., tak że tarot już trochę istniał.
  5. Tarot wywodzi się ze starożytnego Egiptu – to również mit. Antoine Court de Gebelin, okultysta żyjący w XVIII w. wykreował ten mit, który przez długie lata pokutował w ezoteryce. Pochodzenie tarota jest niepewne, jednak wiadomo, że to nie w Egipcie należy szukać jego źródeł.
To, jakim narzędziem jest tarot, zależy od tego, jaki status i rangę mu przypiszemy. Zatem jeśli ktoś ma duży problem z lękiem, to dobrze byłoby potraktować tarota jako zbiór kart. Nic więcej. Bo podobno najlepszą obroną przed demonami jest niewiara w nie i racjonalizm. 

Copyright © 2016 Odcienie Tarota , Blogger