Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jak wyrzucać rzeczy po byłym?. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jak wyrzucać rzeczy po byłym?. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 stycznia 2016

Jak wyrzucać rzeczy po byłym facecie?

Jak wyrzucać rzeczy po byłym facecie?
Tak, ten post jest dokładnie na ten temat – jak wyrzucać pamiątki, rzeczy, które nie zostały zabrane, a które budzą całą gamę najróżniejszych wspomnień i myśli. Ten temat jest bardzo ważny, bo jak zrobicie to dobrze, to okaże się, że przeprowadziłyście właśnie najpiękniejszy i najbardziej uzdrawiający rytuał odcinania się od przeszłości! Brzmi nieźle?
Dużo tu zależy od rodzaju związku i od tego, jak rozstanie przebiegło. Najbardziej upraszczając można podzielić związki na: 1)zdrowe, 2)deficytowe. O ile w tym pierwszym przypadku wyrzucanie powinno pójść w sposób gładki i bez żadnych przeszkód, o tyle w tym drugim może się przeciągać i być odkładane na kiedyś. W przypadku związków deficytowych cały ten proces dochodzenia do siebie ciągnie się jak guma Donald, bo przecież ten związek pełnił ważną funkcję – zapełniał jakąś pustkę, lęk, brak... Dlatego łatwo nie jest, ale to nie oznacza, że w ogóle jest to niewykonalne.
Oczywiście nie namawiam do spuszczania w toalecie laptopa należącego do byłego faceta, nawet jak jest ogromna pokusa by tak zrobić. Do wyrzucania najlepsze są rzeczy naładowane silnym emocjonalnym ładunkiem. Nie chodzi o to, by wyrzucić całą szafę, ale by znaleźć to, co powoduje najwięcej rozterek, bólu, emocji. Może być to jeden przedmiot, ale ważne by bardzo mocno kojarzył się z relacją. I teraz w zależności od upodobań dobrze jest zaplanować jaki żywioł będzie najlepszy. Czyli: wrzucamy do rzeki, zakopujemy w ziemi, usypujemy wielki stos i podpalamy, a może tniemy na milion kawałków i puszczamy z wiatrem. Najważniejsze jest odnalezienie swojej drogi do wyrzucania. Nie ma przecież schematów, każdy ma swoją historię, swoje emocje i doświadczenia.
Porę można wybrać spontanicznie, albo popatrzeć na astrologię. Choć nie zawsze jest taki komfort by czekać na odpowiednią fazę Księżyca, gdy tu i teraz uwiera przeszłość. Nów na pewno jest dobry do wchodzenia w nowe rzeczy i odcinanie się od przeszłości, próżny kurs lepiej omijać szerokim łukiem.

Jeśli wybierzecie ogień pamiętajcie o bezpieczeństwie i przygotujcie sobie gaśnicę. W razie czego. Nigdy nie wiadomo. Ogień jest doskonały, bo wszystko wypala i zostawia popiół. Jako że podkreślam jak bardzo istotny jest indywidualizm na ścieżce wyrzucania, to jak przeprowadzicie podpalanie zależy od waszej duchowości i fantazji. Czy z modlitwą, czy z medytacją, czy z psychologicznym nastawieniem, że o to właśnie zaczyna się nowy rozdział w waszym cudownym życiu. Jeśli wybierzecie ziemię, to wiadomo – przyda się łopatka, lub coś innego do kopania. Ogólnie polecam ziemię, bo w naszej kulturze zakopywanie zmarłych jest rytuałem pogrzebowym. Pogrzebanie starych spraw i emocji może być dosyć silnym przeżyciem. W buddyzmie pojawia się metafora, że nie ma co nosić na plecach trupów przeszłości. Trupy przeszłości to właśnie te stare sprawy, wydarzenia, relacje, które nie dają spokoju i wracają zaburzając dobre samopoczucie. Trupy przeszłości można zakopać i odciąć się od nich w ten właśnie sposób. Woda jest mniej wymagająca jeśli chodzi o dodatkowy ekwipunek. W przypadku wyboru powietrza niezmiernie istotne jest miejsce – najlepiej szczyt Śnieżki. Nie ograniczajcie się, to ma mieć moc.
Zaawansowanym polecam też wykorzystać tarota i zaangażować karty, które o transformacji i odcinaniu mówią. Ale zaawansowani to wiedzą, więc po prostu przypominam.




Gdy już macie pomysł, wybrany żywioł, duchowe nastawienie i wiecie czy modlitwa, czy coś innego, to pora przystąpić do działania. Najważniejszą rzeczą jest powiedzenie sobie, że wszystko co robicie poświęcacie dobru wszystkich istot, szczęściu – intencja by wasze działania były dobre dla wszystkich czujących istot. Dla byłego też. No i działajcie.
Czy to od razu pomoże? Każdy człowiek jest indywidualnością ze swoją własną osobistą gamą doświadczeń. Jednej osobie pomoże od razu, u drugiej będzie to pierwszy krok na drodze do uzdrawiania przeszłości, trzecia pomyśli, że to głupoty i idzie do domu, a czwarta podziękuje żywiołom i odnajdzie w swoim sercu spokój. Różnie bywa. Rozstanie to bolesny proces, który często w swej strukturze przypomina coś w rodzaju żałoby. W końcu przeżywa się wtedy stratę, tylko przy rozstaniu pojawia się ten dodatkowy element - nadzieja. A nadzieja na powrót może mocno zablokować ruszenie naprzód. Życzę wszystkim, aby uzdrawianie przeszłości szło idealnie i bez zakłóceń. <3 metta&peace

Copyright © 2016 Odcienie Tarota , Blogger