Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uran. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uran. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 sierpnia 2016

Wielki powrót Urana.

Wielki powrót Urana.
„Kiedy życie daje Ci cytryny... weź je, bo w końcu są za darmo.” Oto motto dzisiejszego posta, którego sponsorem jest Uran. Uran, gdyż to właśnie on jest najbardziej nieprzewidywalną planetą, której tranzyty są jedną wielką kinder niespodzianką. Bo to on wprowadza chaos, niepokój, zamieszanie, wyrywa drzewa z korzeniami i zmusza nas, żebyśmy weszli na inną drogę, skierowali się ku innym osobom, albo daje nam coś, czy tego chcemy czy nie. 

Bywa tak czasem, że wydaje się, że wszystko się sypie. W rzeczywistość wkrada się totalna nieprzewidywalność, chaos, nie można niczego zaplanować, bo każdy dzień niesie nowe zaskoczenia i zwroty akcji. To, co było ostoją już nią dawno nie jest. Związek się kończy w atmosferze wielkiej burzy i masakry. W pracy niestabilnie i nikt nie wie czy zakład przetrwa do kolejnego roku. Nie ma gdzie mieszkać. Albo w ogóle jakieś różne inne tego typu wydarzenia, tylko, że wszystko naraz. Dostajesz po dupie niczym masochista z niemieckiego pornosa. I nie masz pojęcia kiedy to się skończy, bo nawet nie wiesz kiedy się zaczęło. Nagle dzieje się wszystko, a świat wywraca się do góry nogami. Poznaj Urana. I najlepiej się z nim zaprzyjaźnij, bo jeśli masz właśnie jego tranzyty, to może się okazać, że czeka Was długa wspólna podróż pełna niespodzianek.


Co zrobić, jak żyć, gdy spotkało to właśnie Ciebie? Płyń ze strumieniem. Wyłącz analizowanie, myślenie, próbę skontrolowania całej sytuacji i nakreślenia planu. Zapomnij o jakichkolwiek planach. Rozśmieszysz tylko Urana. Po prostu płyń ze strumieniem. Płyń z falą wydarzeń. Nie myśl, nie analizuj, nie wal głową w ścianę, nie wyrywaj sobie z niej włosów. Płyń ze strumieniem i zaufaj Kosmosowi, że to Cię gdzieś prowadzi. Że przyjdzie spokój, bezpieczeństwo, rozwiązanie. Odpuść wszystko. Bo tylko stracisz energię na niepotrzebne martwienie się. Buddyjski mistrz, Szantidewa, napisał w swoim słynnym tekście „Ścieżka bodhisattwy”: 

Po co się martwić,
Jeśli wszystko można jeszcze naprawić?
Po co się martwić,
Jeśli niczego naprawić już nie można? 

Tracenie energii na niepotrzebne zamartwianie się nie jest ciekawą czynnością (mówię to ja, Saturnik!). Dlatego bardzo dobrze jest nauczyć się zarządzania myślami. Jeśli coś nas mocno niepokoi, to dobrze jest spróbować przekierować uwagę na coś innego. Zmienić temat, zająć się czymś (uważając jednak by nie stało się to ucieczką od problemów). Obiecać sobie, że pomartwisz się tym jutro, a dziś będziesz dla siebie dobry i odpoczniesz od tego. Odłóż myśli na później – zobaczysz, że świat się nie zawali, jeśli pomartwisz się czymś jutro, a nie teraz! Uświadom sobie, że to tylko myśli, raz są, raz ich nie ma, po co się do nich przywiązywać i coś tak wałkować w kółko, jak można odpuścić? Zwłaszcza, że za danymi myślami idą emocje, pojawia się niepokój, smutek, irytacja. Pozwól myślom przepłynąć. Umysł też potrzebuje odpoczynku, nie tylko ciało. Kiedy ostatni raz dałeś mu odpocząć od nadmiernego martwienia się, katowania siebie samego, zbytniej krytyki? 

Mówią, że można się przygotować na Urana przez praktyki magiczne, bo to planeta magii. Zapewne. Nie zaszkodzi spróbować. Byle bez lgnięcia, bez tego lęku, który obezwładnia. To jest lekcja puszczania, uwolnienia umysłu ze wszystkich stresów, lgnięć, od bycia control freakiem. Po prostu puść wszystko i idź ze strumieniem wydarzeń. Może Kosmos Cię zaskoczy. Warto zaufać i puścić myślenie. Nie oceniać tego, co się pojawia. Przy Uranie, czy w ogóle sytuacjach nieprzewidywalnych i dynamicznych, dobrze jest zakotwiczyć się w teraźniejszości poprzez medytację. Oraz nauczyć się relaksu. I pamiętaj, że Kosmos lubi równowagę - po każdym ciężkim tranzycie, musi przyjść jakiś miły i lekki. Chyba, że masz w sobie jakiś program do autodestrukcji, ale to temat na całkiem inny post.
 O zarządzaniu myślami pisałam już trochę tu i tam --> 
  1. Saturniku powstań z kolan
  2. Higiena umysłu


czwartek, 9 czerwca 2016

Tête-à-tête z Uranem

Tête-à-tête z Uranem
Uran to jedna wielka kinder-niespodzianka. Nigdy nie wiesz co będzie w środku. I tak jest gdy tranzytuje nam jakieś ważne miejsca w horoskopie. Może być przełom, zmiana, szaleństwo, nowość, jakieś struktury runą, a może po prostu będzie inaczej niż zwykle. Uran wykorzenia, symbolizuje wydarzenia wyrywające nas z naturalnego biegu, zmuszające do zmiany. Niedawno Kasia z Tafalaroty opisała rozkład o Uranie. U mnie ostatnio jest sporo tej planety (już od 2015) i dlatego chętnie rozłożyłam karty. Jak je odczytać? A tak:
Pozycje: 1. i 2. – co oddaję Uranowi i jestem proszona o odpuszczenie? 3. i 4. – Co dostaję od Urana, co się rodzi? 5. – Gdzie mam znaleźć własne centrum, jak się ugruntować? 6. – Gdzie mam objąć energię mojego wewnętrznego rewolucjonisty? 7. –  Co przynosi ta zmiana i jak ją zasymilować?
                                                         źródło: Tafalarota :)
  1. i 2. - odwrócone Siedem Denarów i odwrócona Wieża. Oddaję Uranowi swoje kurczowe trzymanie się tego, co już nie ma racji bytu, a co tak mocno łapałam. Moja sytuacja życiowa uległa przeogromnej transformacji (Wieża), a ja troszkę się nie chciałam pogodzić na to, że pora na coś nowego (odwrócona Wieża) i trochę skoncentrowałam się na kończeniu spraw, domykaniu (7 den. od.), sprzątaniu bałaganu. I przyszedł Uran a wraz z nim nowa energia, ożywienie, pomysły, eksploracja nowych obszarów, nowe osoby, sytuacje, wyzwania – musiałam zamknąć wszystkie stare tematy, bo już ciągnięcie trupów ze sobą nie mogło trwać dłużej. Uran prosi bym była bardziej spontaniczna, żywiołowa i w ogóle bardziej... uraniczna. I żebym odpuściła wkładanie energii w to, co za dużo mi jej zabiera i męczy (od. 7 denarów). Powinnam też się przygotować na to, że zmienię miejsce zamieszkania...może nawet kilka razy.


3 i 4. Gwiazda i odw. Kapłanka. Rodzi się coś nowego, fajnego, jakieś moje marzenia się spełnią, jest nadzieja, że plany, które snuję zostaną zrealizowane (jednak poniosę koszt, jakim będzie sporo stresu, nerwów - Kapłanka Rx to też stany niepokoju). Projekty zostaną zwieńczone sukcesem (Wega w Solariuszu na MC - nie może być inaczej :)) i znajdę czas na zasłużony wypoczynek w pięknym, spokojnym miejscu. A sama Kapłanka w odwróceniu? To Uran zmusza mnie bym zeszła głębiej, nawiązała kontakt ze swoją mocą, poczuła bliski kontakt z moją magiczną stroną. Pora przestać być Kapłanką, która siedzi z książką na kolanach, tylko wywrócić do góry nogami wszystko, co robię i szukać nowych sposobów ekspresji, działania, zbuntować się, porzucić schematy, stare wzorce działania, zachowania; może powinnam wziąć udział w szamańskich praktykach, albo popróbować tego, czego jeszcze nie robiłam - heh to odwrócenie mi się skojarzyło z szamańskim zakopaniem się pod ziemią...kto wie ;) To zachęta do działania i zgłębiania księżycowej energii. Uran drażni mój Księżyc i to widać w tej karcie! Ale te przemiany są dobre, lecznicze.


  1. Umiarkowanie – balans jest dla mnie ścieżką, żadnych skrajności, szukanie równowagi. Nie mogę stać się za bardzo uraniczna!

  1. Odwrócone Słońce skojarzyło mi się ze Słońcem, które jest na wygnaniu w... Wodniku. Ta karta mówi mi, że ja już jestem rewolucjonistką, buntownikiem, idę zawsze swoją ścieżką (nie ma to jak mocne stellum w Wodniku). Mam o tym pamiętać i po prostu być sobą nie oglądając się na boki.

  2. 9 Buław. Uraniczne zmiany przyniosą mi nowe wyzwania. A ja się z nimi zmierzę i jeszcze będę bardziej zahartowana, silna i mocna. Ta karta, to karta obrony - człowiek na niej jest na nią gotowy. Bardzo długo się do niej przygotowywał, całe lata intensywnie pracował na ten moment. Włożył w to bardzo dużo energii - widać, że już jest słaby, chce już iść do tej Gwiazdy. Ale stoi w gotowości i robi, co ma do zrobienia. Dzięki temu ma siłę charakteru, jest mocny, asertywny, nieugięty i nawet spełniony (spełnienie chwilowe, bo szybko będzie musiał znaleźć sobie nowe wyzwanie...). Ta karta pokazuje jak zasymilować energię - zatem pora na karmienie Marsa.
     A wy jak sobie radzicie z Uranem? Lubicie jego energie? Czy widzicie w nim malefika i szkodnika? Cały czas badam i obserwuję i muszę powiedzieć, że Uran bardzo mi pasuje i lubię zmiany jakie niesie.
Copyright © 2016 Odcienie Tarota , Blogger