czwartek, 22 stycznia 2015

Dzień drugi - horoskop na luty dla Wodników

Dzień drugi - horoskop na luty dla Wodników
Co Wodniki czeka w lutym? Zrobiłam rozkład, aby to zobaczyć. Zastosowałam zmodyfikowaną wersję Celtyckiego Krzyża. Zwróćcie uwagę, że to zarys energii jakie mogą nam, Wodnikom, towarzyszyć, aczkolwiek mimo tej ogólności ja zauważam, że dobrze mi to pokazuje pewne rzeczy. Ciekawe jak Wam?
Pierwsze na co zwróciłam uwagę to dominacja pucharów. Emocje na starcie, nowe emocje w sferze uczuciowej, emocje w pracy. Pojawia się niemal cała królewska rodzina. Brak dysków - czyżby momentami Wodniki mogły odlatywać i odrywać się od rzeczywistości?
Punkt wyjścia - Wodniki, widać, że coś nowego może się zacząć w Naszym życiu. Zwłaszcza  u tych, u których się nic nie działo, zawiało nudą i stagnacją. Te Wodniki poczują nową energię, aby coś zmienić (8 Pucharów+ Książę Pucharów). Pora na odkrywanie nowych rejonów. A Trójka Różdżek jako wynik świetnie pokazuje, że to dobry moment na zmiany. Jeśli było monotonnie, to pora na jakieś urozmaicenie. Sytuacja dojrzała do podjęcia stosownych działań.

Uczucia - Królowa Pucharów+Kapłanka - w tej sferze wyśmienicie. Książę, którego napotkaliśmy w punkcie wyjścia rusza znudzony na spotkanie z Królową. Szansa dla singli na zakochanie się, dla zakochanych na miło spędzony czas. Ogólnie relacje z ludźmi będą się dobrze układać, porozumienie, miłe spotkania, czas z przyjaciółmi czy rodziną. Wodniki nie będą się czuły samotne. Dobry czas na spotkania, kontakty, jeśli Wodniki zajmują się duchowością to dobry czas na pomaganie w tej sferze. Zwłaszcza, że obok mamy Kapłankę. Będzie wsparcie od ludzi, ale też dawanie wsparcia. Jeśli jakiś Wodnik się zastanawia czy coś zmienić, to tarot podkreśla - dobry czas na zmiany, ale powoli. Jeśli były zawirowania w związkach, to teraz może być upragniona stabilizacja.

Praca- Diabeł+Księżniczka Kielichów - Wodniki mogą ostro wziąć się do pracy. Ambicja ambicją, ale dobrze znaleźć czas na wyciszenie. Ta pracowitość granicząca z pracoholizmem będzie wyczerpywać. Z drugiej strony dużo siły, zapału do pracy, a jeśli na dodatek pracujecie z ludźmi i Wasze projekty są zależne od innych to tutaj jest spora szansa na dobrą współpracę, porozumienie. Jako, że to dobry czas w relacjach dla nas, Wodników. Ale te, które mają dużą wrażliwość i dużo emocji powinny uważać, żeby się nie przeciążyć, bo tutaj mogą być jakieś emocjonalne wahnięcia w różne strony. Mogą też być rozkojarzone, rozmarzone, co nie sprzyja na pewno efektywnej pracy.

Zdrowie - Czwórka Różdżek+ Szóstka Pucharów - jako że karty są w pozycji prawidłowej, to nie widzę tutaj żadnych niebezpieczeństw. Zdrowie będzie dopisywać. Ewentualnie jakieś kontuzje z przeszłości mogą się odezwać, ale przy tej Czwórce Różdżek nie wydaje się to uciążliwością. (Zorientowałam się, że miało być o pieniądzach, ale jakoś automatycznie połączyłam pracę z pieniędzmi i wyszło, że omawiam zdrowie, a właściwie nie omawiam, bo krótko stwierdzam, że dobrze).

Rada- Odwrócony Świat - Luty to świetny miesiąc dla Wodników, nawet małe przeszkody wydadzą się błahe i nie zauważycie nawet jak je przeskakujecie. Płyńcie z nurtem wydarzeń i idźcie ku temu, co nowe z otwartością. Ale uważajcie na emocje, równoważcie napięcia relaksem. Dobry czas na zamykanie projektów, na kończenie spraw, stabilizowanie, ugruntowywanie.
Efekt - Trójka Różdżek - Luty może być bardzo inspirującym i pięknym czasem. Mogą się wydarzyć rzeczy, które skierują Wasze życie na inne tory, może odkryjecie w sobie coś nowego, nowe hobby, nowe zainteresowania, nową miłość, nowa praca, nowe znajomości. Wodniki! Do dzieła!


środa, 21 stycznia 2015

Godzina dla tarota - dzień pierwszy

Godzina dla tarota - dzień pierwszy
Zadanie pierwsze polega na wyborze trzech kart, które są najlepsze w kontekście osobistego rozwoju. Nie jest to zadanie łatwe, bo można by wybrać wiele różnych wtajemniczeń: Eremitę, Moc, Wisielca.. Każde z nich mówi o peregrynacjach duchowych, Moc dodatkowo o ujarzmianiu niskich popędów. Bardzo trudny wybór. Ale trzy karty to trzy karty. Postanowiłam zapytać swojej talii o to, jakie z nich są dla mnie najlepsze. A dokładniej dla mojego rozwoju w tym momencie. I oto co odpowiedział mi tarot: Sztuka, As Różdżek, Dziewiątka Różdżek.
Przekaz kart nie mógłby być bardziej oczywisty. Ale po kolei. Mamy Strzelca w Sztuce i Księżyc w Strzelcu w Dziewiątce. Mój ascendent jest w Strzelcu. A do tego As Różdżek- Rdzeń Mocy Ognia. Sztuka łączy Jesod z Tiferet, Dziewiątka to także Jesod.

Sztuka to przepiękna alchemiczna karta, na której doszło do zjednoczenia lwa (ogień) i orła (woda), oraz króla i królowej obecnych na szóstym wtajemniczeniu. Tutaj owa królewska para zlała się w hermafrodytyczną postać o sześciu piersiach. To, co stare zostaje rozpuszczone, po to, aby powstało nowe. To też wyraz dochodzenia do mistrzostwa.
Na pewno tarot nie radzi mi aby udała się do lasu i zaszyła w pustelni. Wręcz przeciwnie - przyda mi się ognista energia, dzięki której osiągnę balans, harmonię i pełnię. Sztuka to wyraz łączenia składników w odpowiednich proporcjach. A ściślej mówiąc: unia przeciwieństw. W Sztuce woda i ogień łączą się i stabilizują, ta karta przedstawia kosmiczną unię. Wyraża ścieżkę pomiędzy Śmiercią a Diabłem. Pomiędzy zniszczeniem, odcięciem się od starych form funkcjonowania a konfrontacją z cieniem. Śmierć to głęboka transformacja, to przykre doświadczenia, które powodują, że zupełnie inaczej funkcjonujemy. Wchodzimy na nowy etap, zamykając poprzednią egzystencję. I jesteśmy w nowym polu energii, bierni i otwarci. I wtedy wkraczamy w XIV - potrzeba nam wyjścia z tej bierności i rozpoczynamy działanie z  odrodzonego Centrum-Ja. Uczymy się nowego działania, poznajemy niejako świat na nowo, bo się zmieniliśmy i nic już nie jest takie, jak było dotąd. Czego moje nowe ja potrzebuje? Asa Różdżek i Dziewiątki Różdżek. No tak.
To droga środka polegająca na ujarzmianiu i przekształcaniu szkodliwych energii żarem medytacji. Zapał, energia i siła są niezbędnym ekwipunkiem osoby, która dąży do oczyszczenia, harmonii z Kosmosem i doskonałości. Powinnam być aktywna, to nie czas na etap Wisielca. I ten pozytywny potencjał wykorzystać, nie marnotrawić energii. Dla mojego rozwoju ważna jest konfrontacja z innymi, relacje, powinnam poświęcić na to energię. Dziewięć Różdżek to inaczej "Potężna Moc", As Różdżek to wyraz ognistej siły - obie karty są bardzo dynamiczne, płonące, słoneczne. Ta energia powinna zostać dobrze ukierunkowana. Ale też powinnam przemyśleć jakie mam źródła energii. Co mnie zasila, a co mnie osłabia? Co mnie wprawia w dobry nastrój? Które z moich aktywności podnoszą mi poziom energii, a co powinnam porzucić? Czy coś mnie blokuje, czy realizuje swoją wolę w pełni? Takie pytania do przemyślenia w kontekście tych mocnych kart.
Alchemiczne zaślubiny są wyrazem pełni. Jeden cykl się kończy i zaczyna inny. Płynne przejście w to,co nowe z wewnętrznym zapałem i otwartością.



poniedziałek, 19 stycznia 2015

Godzina dla tarota

Godzina dla tarota
Dorota z http://sekrety-kart.blogspot.com/ wymyśliła grupowy projekt, do którego spróbuję dołączyć, bo zapowiada się bardzo fajnie. Sami zobaczcie: godzina dla tarota- wspólny projekt

sobota, 17 stycznia 2015

Karta dnia - tygodniowe podsumowanie

Karta dnia - tygodniowe podsumowanie
Trójka różdżek + czwórka mieczy - karty objawiły mi się w swoim najbardziej typowym znaczeniu i bardzo dobrze pasującym do sytuacji: kilku godzinna podróż + silny ból brzucha, który został zażegnany dawką środków przeciwbólowych. Wyciągając IV mieczy pomyślałam, że może sobie pośpię podczas podróży. Ale nie, to było coś mniej przyjemnego.

Królowa Mieczy to niezwykle ciekawa karta, której znaczenie ma wiele płaszczyzn. Bardzo lubię Królową Mieczy. Jest silna, niezależna, samodzielna, inteligentna, wygadana, bystra. Ale ma też głębsze znaczenie, które Crowley zobrazował za pomocą obciętej głowy i miecza. Brutalnie potraktowany mężczyzna w istocie jest pogrążony w medytacyjnej absorpcji. Oczywiście Crowley naśladował tradycję złotobrzaskową, w której to ta Królowa odcina się od niższej części swojej natury i od fałszu, od tego co zwodnicze. Od tego, co szkodliwe. Uzdrawia swój umysł. Crowley nazywa ją "Wyzwolicielką Umysłu". Zatem co mi pokazała: intensywną medytację. Dużo dzogczen. Trzy pigułki: stabilność ciała, cisza wewnątrz i zanurzanie się w przestrzeni umysłu. Medytacja towarzyszy mi codziennie, ale tego dnia niemal cały dzień poświęciłam na praktykę.
Królowa Pucharów- duża wrażliwość, duża empatia, otwartość na relacje, cieszenie się z kontaktu z innymi, dobry nastrój, wyostrzona intuicja, miły dzień. Bardzo. Ciepłe uczucia.
Jako karta dnia mogłaby też oznaczać spotkanie tego dnia takiej kobiety na swojej drodze. Mnie się to nie zrealizowało, ale to też może być bardzo duża wrażliwość na emocje innych, powodująca np. smutek.

Świat + odwrócony Walet Mieczy: dzień, w którym wszystko idzie gładko. Moje artykuły szykują się do publikacji, dostaję szybkie odpowiedzi na maile, ludzie są dla mnie mili i pomocni, ja również taka jestem. Wszystko jest na swoim miejscu i dzień jest bardzo udany. Ale co w takim razie oznacza ten Walet Mieczy? To moja studentka, która przyszła zaliczać ustnie kolokwium. Bardzo zestresowana. Niezbyt przygotowana. Dobrze, że trafiła na dzień, w którym moją kartą dnia był Świat, bo nie wiem czy bym jej to zaliczyła.
  Odwrócona Trójka Mieczy+Dziewiątka Dysków: dentysta, czyli trochę nieprzyjemnie, ale też nie tragicznie (9dysków łagodzi energię 3M). Spotkanie z promotorem, które było bardzo owocne, bardzo dużo wyniosłam z tego spotkania. I wiele spraw zostało uporządkowanych. Dostałam płytę z tyloma książkami o jodze, hinduizmie i filozofii, że nie wiem kiedy to przeczytam. W tym sensie dziewiątka to korzyści płynące z rozmowy - pomysły, plany, książki. Oraz najważniejsze - przekonanie promotora do moich nowych planów. Sukces! Niespodzianką było spotkanie z kolegą - 9 dysków może mówić o czymś niespodziewanym.
As Pucharów+Księżyc. Piękny, radosny dzień. Księżyc przy tym Asie pucharów nie oznacza czegoś mrocznego, ciemnego. To nie lęki, obawy, paranoje, koszmary. Księżyc to też kobiecość i okolice. To intuicja. W połączeniu z asem pokazuje zadowolenie, uzdrawianie emocji (podczas każdej medytacji ten proces zachodzi), dobry kontakt z intuicją oraz nadchodzące zmiany (Księżyc może mówić o zmianach dobrowolnych, które wprowadzamy w życie, w przeciwieństwie do  Śmierci czy Wieży). A zmian jest bardzo dużo, bardzo pozytywnych.
Trójka Dysków+Sztuka: bardzo dużo energii do pracy. Zrealizowałam swoje plany, posprzątałam całe mieszkanie, załatwiłam kilka ważny spraw, medytacja, intensywny trening, rozkład na skypie ( :) ) i jeszcze piszę ten oto wpis (tutaj energia Sztuki się przejawia, bo to raczej przyjemność niż praca). Sztuka w połączeniu z tą trójką pokazuje, że bardzo dobry czas na medytację i na kreatywność. 


niedziela, 11 stycznia 2015

Od racjonalności do meta-racjonalności, czyli co trzeba zrobić, aby pogodzić dwa światy, które z pozoru są nie do pogodzenia

Od racjonalności do meta-racjonalności, czyli co trzeba zrobić, aby pogodzić dwa światy, które z pozoru są nie do pogodzenia
Od kilka lat zajmuję się pracą naukową. Na uczelni. Piszę doktorat, jeżdżę na naukowe konferencje, publikuję swoje artykuły. Cała ta działalność jest związana bardzo mocno ze sferą rozumu. Analizuję, porównuję, patrzę krytycznie, staram się wyciągać wnioski, budować sensowne argumentacje. Logika, racjonalizm i Patańdżali. A wieczorem wyciągam karty i z kolorowych obrazków mówię ludziom co ich może czekać w najbliższej przyszłości.

Gdy moja tarotowa osobowość dochodzi do głosu, to zamykam swoją racjonalną część. Ponieważ tarot należy do całkiem innej sfery. Do porządku intuicji. Do świata symboli i tego, co ledwie uchwytne słowami. To obraz. Dzieło sztuki, które wykracza poza sztukę, bo w niewyjaśnialny sposób mówi o tym, co było, co jest, co może się wydarzyć. To wyrocznia. Racjonalizm jest przydatny. Korzystanie z narzędzi w jakie jest wyposażony nasz umysł jest cenne i ułatwia nam funkcjonowanie. Czy można wyjaśnić dzieło sztuki za pomocą tego narzędzia? Przeżycie estetyczne? Albo doświadczenie religijne? A co dopiero, gdy wkraczamy w sferę tarota. 
Istnieje cała, przeogromna część rzeczywistości, którą ciężko objąć rozumem. To oznacza, że jest czymś gorszym? Traktowanie rozumu jako najwyższego i najdoskonalszego narzędzia poznawczego jest typowe dla naszej kultury. Nazywam to "dogmatem racjonalizmu", ponieważ dogmatycznie zakłada się, że to, co racjonalne jest lepsze, a wszystko, co wkłada się do worka z napisem "irracjonalizm" jest jakimś szaleństwem. Głupotą. Zabobonem. Ale czy nasz świat jest naprawdę taki racjonalny? 
Oczywiście mam ogromny szacunek do świata nauki i bardzo lubię to, co robię. I obie te sfery mojego życia się przenikają mocno. Naukowy świat wyposażył mnie w krytyczny umysł i wiem, że nigdy nie stanę się nawiedzonym new age'owcem*. Badanie, sprawdzanie, nie przyjmowanie na wiarę, umiejętności bardzo przydatne. A z kolei zajmowanie się tarotem, ezoteryką, sztuką, sprawia, że jestem bardzo kreatywna, otwarta na pomysły, moja intuicja bardzo mi pomaga. Niemal jak w szóstce mieczy Crowley'a. Gdzie mamy inspirację pochodzącą z boskiego źródła. Podłączamy się do źródła i wszystko samo płynie.

Spójrzmy uważnie na tę kartę. Sześć mieczy jest skierowanych w sam środek pomarańczowego krzyża, który jest w istocie Różokrzyżem Bytu. Uwielbiam tę kartę, gdyż to moja karta osobista. Merkury w Wodniku. Doskonałość Tiferet w sferze Jecira. Jej magiczna nazwa to "Władca Zasłużonego Sukcesu". Dowiedziałam się na kursie K. Azarewicza, że to, że miecze łączą się z przepiękną różą, oznacza właśnie inspirację, ale taką pochodzącą z jakiejś doskonalszej sfery. Ze Źródła. Mamy tu szlachetność, jasność myślenia, twórczość.
A wykorzystanie intuicji wcześniej, na studiach, także było przydatne. Dobrze czuć jakie mogą być pytania na egzaminie, z czego się przygotować na kolokwium. Moja średnia 5,0 na dyplomie i wyróżnienie od rektora to zasługa ciężkiej pracy, ale i mojego świetnego kontaktu z intuicją ;)
Także te dwa światy w sposób płynny się przeplatają. I coraz bardziej przechodzą jeden w drugi. 
Jaka jest odpowiedź na postawione w tytule pytanie? Należy znaleźć przestrzeń w umyśle, nabrać dystansu do wszystkiego i iść za wewnętrznym głosem. Można też poczytać H. Bergsona.

*Bardzo lubię new age'owców, mam na myśli bardziej bycie nawiedzonym.

środa, 7 stycznia 2015

Trochę o talii Sheridana-Douglasa, a trochę o siódemkach

Trochę o talii Sheridana-Douglasa, a trochę o siódemkach
Jakiś czas temu dostałam tę niewielką talię. Nie wzbudziła ona mojego entuzjazmu, gdyż obrazki wydały mi się zbyt proste i minimalistyczne zarówno pod względem kolorystyki jak i formy. Nie odmawiam Sheridanowi talentu, ale owe karty bardziej przypominały mi szkice do talii tarota, wprawki, szybko machnięte rysunki. By pokazać co mam na myśli wklejam dla porównania asy pucharów z dwóch talii. Oczywiście nie każda talia musi stanowić artystyczne dzieło wzbudzające zachwyt. Prostota przekazu ma swoje plusy, nie ma odwracających uwagę szczegółów. Jest konkret i jasny schemat wyrażający przesłanie danej karty. Minusy - od strony artystycznej nie przyciąga uwagi i nie zachęca.


 Użyłam jej kilka razy i powędrowała do szuflady. I leżała tam sobie, aż pewnego dnia trafiła mi do rąk książka Alfreda Douglasa "Tarot. Pochodzenie, symbolika, medytacja, wyrocznia". Przeczytałam połowę i stwierdziłam, że Alfred Douglas znał się na tarocie i posiadał głębokie zrozumienie kart. A to zrozumienie włożył w swoją talię. Zatem pomyślałam, że dam jej szansę i zobaczę jak się będzie pracowało. Na pewno jej plusem jest wielkość - niewielkie rozmiary ułatwiają tasowanie, karty zmieszczą się na stoliku i nawet nie zajmą dużo miejsca. 
Rozumienie Douglasa jest specyficzne. Tak jak rozumienie Crowley'a czy Waite'a. Każdy z twórców wybitnych talii wniósł coś nowego, osobistego do kart. Pokażę to na przykładzie siódemki pucharów.
W talii Ridera-Waite'a przekaz tej karty dotyczy iluzji, fantazji, marzeń. Widzimy postać stającą do nas plecami. Unoszą się przed nią na szarej chmurce kielichy wypełnione różnymi ciekawymi artefaktami. To może być budowanie zamków na piasku, platoniczna miłość, ucieczka w świat wizji, ucieczka od rzeczywistości, nierealne nadzieje. To ktoś niezdecydowany. W pozycji odwróconej: silna wola i determinacja, prawie osiągnięty cel, inteligentny wybór, postanowienie. Niezdecydowane ciepłe kluchy stają się konkretne i ukierunkowane na to, czego pragną.

Crowley nazwał tę kartę "Rozpasanie". Również ta idea ucieczki od rzeczywistości się tu pojawia, ale w nieco innej formie. Narkotycznej, alkoholowej... W formie uzależnienia, które niszczy, majaków, delirium tremens, porannych wymiotów. Z kielichów wylewa się zgniła woda, atmosfera jest dusząca, ciężka. Nie jest miło, ani fajnie. Jak to napisał Milo DuQuette: Wenus przebywająca w Skorpionie jest tak szczęśliwa, że aż dostała mdłości. Ta karta wyraża zwycięstwo przechodzące koło nosa ze względu na lenistwo, ale też pijaństwo, gniew, próżność, żądzę, spółkowanie, rozpustę, egoizm, kłamstwo.
W Magicznym Tarocie Złotego Brzasku mamy takie samo znaczenie. Co nie powinno dziwić. Ale atmosfera karty przyjemniejsza niż w Thocie (szczegółowe omówienie pojawi się przy okazji medytacji z kartą).
W talii Sheridana-Douglasa widzimy postać stojącą nad brzegiem jeziora tudzież morza. Przed nim (raczej to mężczyzna) widzimy sześć kielichów stojących na ziemi. Ale one go nie interesują. On widzi tylko jeden kielich, stojący na drugim brzegu. A przy którym leci ptak. Ta karta oznacza wybór. Pokazuje osobę, która ma przed sobą multum możliwości i musi się zdecydować na jedną opcję. Innym znaczeniem tej karty są doświadczenia mistyczne oraz inspiracje. Dopiero w odwróceniu pojawia się znaczenie nam znane: iluzje, fantazje, oszukiwanie samego siebie, strata z powodu braku działania. Widać zatem analogię z talią Ridera-Waite'a, po prostu Sheridan ulokował negatywny aspekt w odwróceniu. Osoby, które odwróceń nie stosują mają sprawę ułatwioną.

Ciekawe podejście zaprezentował Osho. Wodna Siódemka to "Projekcje". Nasz umysł wytwarza jedynie sny, nie odbieramy rzeczywistości taką, jaka jest naprawdę, a projektujemy swoje wizje przez pryzmat schematów i nawyków, które mamy w umysłach. Każdy umysł żyje własnym życiem i odurza się swoimi sennymi majakami.
Za tymi wszystkimi kartami stoi ta sama idea zafałszowywania rzeczywistości na różne sposoby. Ale w talii Sheridana-Douglasa ta idea pojawia się jako cień. A zasadnicze znacznie dotyczy wyboru.


niedziela, 4 stycznia 2015

Dla pary w parze

Dla pary w parze
Gdy tarocista dostrzega wszędzie tarota, to dobry znak. Gdy studiowałam malarstwo patrzyłam na rzeczywistość jak na potencjalny obraz, szukając ciekawych kompozycji czy motywów. Teraz nie zajmuję się tradycyjnym malarstwem, ale za to wiem, co to znaczy wejść w coś tak głęboko, że dostrzega się to tam, gdzie inni mogą tego nie dostrzec. I tak było gdy czytałam artykuł w najnowszym numerze Charakterów (1/2015) poświęcony związkom. Bo oczywiście przyszło mi do głowy, że można by zasady proponowane przez Piotra Fijewskiego, czyli psychologa, który napisał ten artykuł, przedstawić za pomocą talii Osho Zen.
W wielkim skrócie: Piotr Fijewski pisze, co zrobić, by relacja z partnerem nie zamieniła się w obojętne przebywanie ze sobą, a raczej, żeby ta więź była pogłębiana i wzmacniana. I przedstawia doskonały model doświadczania obecności w kontakcie. Pisze on o tym w formie stwierdzeń, nad którymi mamy się zastanowić, a dokładniej nad tym na ile możemy się z nimi zidentyfikować:

(1) Moja uwaga skupiona jest tylko na tobie, na mnie i na tym, co dzieje się między nami tu i teraz. 

 Osho zen: uważność.
Umysł nigdy nie jest inteligentny, tylko nie-umysł jest inteligentny. Tylko nie-umysł jest oryginalny i radykalny. Tylko nie-umysł jest rewolucyjny, to prawdziwa żywa rewolucja.
Umysł powoduje coś w rodzaju zamroczenia. Obciążony wspomnieniami z przeszłości i wizjami przyszłości żyjesz na minimum. Nie wykorzystujesz swych możliwości na maksimum. Twój płomień jest bardzo stłumiony. Gdy zaczniesz porzucać myśli, ten kurz nagromadzony w przeszłości, twój płomień roznieci się, stanie się jasny, czysty, żywy i młody. Całe twoje życie stanie się płomieniem - i to płomieniem bez dymu. Na tym właśnie polega Uważność.






(2)Słucham ciebie i słyszę ciebie. Nie tylko to, co mówisz, ale również - jak mówisz. Patrzę na ciebie, słyszę i widzę ciebie - twoje miny, gesty, ton głosu. Widzę i odczuwam, jestem skupiony na rozumieniu tego, co się z tobą dzieje tu i teraz.


Osho Zen: Przyjmowanie
Słuchanie to jeden z podstawowych sekretów wejścia do świątyni Boga. Słuchanie oznacza bierność, oznacza całkowite zapomnienie siebie. Tylko wtedy można słuchać. Gdy uważnie kogoś słuchasz, zapominasz o sobie. Jeśli nie potrafisz o sobie zapomnieć - nie słuchasz. Jeżeli jesteś zbytnio świadomy siebie, tylko udajesz, że słuchasz. Możesz potakiwać, czasem mówisz „tak" lub „nie", ale nie słuchasz. Gdy słuchasz, stajesz się kanałem, biernością, otwartością, Przyjmowaniem, łonem; stajesz się kobiecością. Aby dotrzeć, trzeba stać się kobiecością. Nie można dotrzeć do Boga jako agresywny najeźdźca, zdobywca. Do Boga możesz dotrzeć... a raczej Bóg może dosięgnąć cię tylko, gdy jesteś otwarty, gdy masz kobiecą otwartość. Gdy stajesz się yin, stajesz się otwarty, drzwi otwierają się. Czekasz.
Słuchanie to sztuka stawania się biernością.


(3)Gdy patrzę ci w oczy, nie wstydzę się i nie niepokoję. Wewnętrznie otwieram się, czuję w sobie ład i spokój, jest mi przyjemnie, przepełniają mnie dobre uczucia do ciebie.
Osho Zen: Doświadczanie 
 Doświadczenie to coś, co można zapisać w notesie lub uchwycić na filmie i wkleić do albumu. Doświadczanie to uczucie cudu, dreszcz komunii, delikatny dotyk naszego połączenia ze wszystkim, co nas otacza. Kobieta z tej karty nie tylko dotyka drzewa, ale jest z nim w komunii, niemalże stała się z nim jednością. Stare drzewo wiele przeżyło. Jej dotyk jest delikatny, pełen czci, a biały kolor wnętrza peleryny odzwierciedla czystość jej serca. Jest pokorna, skromna - tak właśnie należy zbliżać się do natury. Natura nie bije w bębny, gdy kwitnie, ani nie gra żałobnych melodii, gdy drzewa pozbywają się liści jesienią. Gdy zbliżymy się do niej z właściwym nastawieniem, podzieli się z nami wieloma sekretami. Jeśli nie słyszałeś ostatnio natury szepczącej do ciebie, teraz nadszedł dobry moment, by dać jej tę sposobność.




(4)Wczuwam się głęboko w ciebie, w twoje emocje i w to, co wyrażasz. Reaguję poruszeniem fizycznym (w ciele) i emocjonalnym na to, co wyrażasz, ale choć jestem aż tak blisko ciebie, to czuję się odrębną osobą.
       Osho Zen: Uczestniczenie
 
 Każda z postaci tej mandali trzyma prawą rękę w górze, na znak przyjmowania, a lewą rękę skierowaną ma w dół, na znak dawania. Cały krąg wytwarza ogromne pole energetyczne przyjmujące kształt podwójnego dordże, tybetańskiego symbolu pioruna. Mandala ta podobna jest polu energetycznemu wokół Buddy, gdzie wszystkie osoby tworzą ce krąg mają niepowtarzalny wkład w tę jednolitą, witalną całość. Jest ono niczym kwiat, którego całość jest piękniejsza niż suma wszystkich części, przy jednoczesnym uwydatnieniu piękna każdego pojedynczego płatka. Masz teraz okazję, aby wraz z innymi uczestniczyć w tworzeniu czegoś większego i piękniejszego niż to, co każda z tych osób mogłaby stworzyć osobno. Twój udział nie tylko cię ożywi, lecz także wniesie coś cennego do całości.




(5)Tu i teraz doświadczam sensu tego, co dzieje się między nami i we mnie, i mogę tak z tobą trwać - czas wyraźnie zwolnił.

Osho Zen: integracja
Obrazem Integracja jest unio mystica, połączenie przeciwieństw. Oto czas spotkania dualizmów życia doznawanych wcześniej. Zamiast nocy przeciwstawiającej się dniu, czy ciemności dławiącej światło, widzimy, jak dualizmy współistnieją, tworząc jednolitą całość, nieskończenie przemieniając się w siebie, a każdy z nich w swej głębi zawiera nasienie tego, co jest jego przeciwieństwem. Orzeł i łabędź są istotami Latającymi, pełnymi majestatu. Orzeł jest ucieleśnieniem siły i samotności. Łabędź ucieleśnienia przestrzeń i czystość, płynie spokojnie, zanurza się w uczuciach, w pełni zadowolony i kompletny w swej doskonałości i pięknie.
Jesteśmy połączeniem orła z łabędziem: mężczyzny i kobiety, ognia i wody, życia i śmierci. Karta Integracja jest symbolem samo-tworzenia, nowego życia i mistycznego zjednoczenia, znanego też jako alchemia.


Moja młodsza siostra, która zajmuje się psychologią, zapytała: "Ok, ale jak to się ma do praktycznego zastosowania tarota? Czy to tylko taka ciekawostka?".
No właśnie, na pewno można to jakoś wykorzystać w praktyce, np. medytując i zważając na swoje zachowanie. Więcej uważności i empatii zawsze się przyda, tak w ogóle, w każdego rodzaju relacji.
Na jednych szamańskich warsztatach mieliśmy złapać się za ręce i po prostu odczuwać innych, i odbierać bardziej z poziomu serca. To trudne. Ale karty Osho Zen mogą być tutaj bardzo pomocne.

sobota, 3 stycznia 2015

Problem odwróceń w taliach nieodwracalnych, czyli między dogmatyzmem a samowolką

Problem odwróceń w taliach nieodwracalnych, czyli między dogmatyzmem a samowolką
Wielu początkujących tarocistów ma problem z odwróceniami. Czy je stosować, jeśli tak, to w jaki sposób. Nie mam zamiaru tutaj pisać jak powinno się robić, która opcja jest lepsza. Wychodzę z założenia, że to kwestia indywidualna - jak kto woli. Można nawet wybierać sobie karty patrząc na awers, a potem poprosić klienta o opisanie co widzi. Dlaczego nie? Kto wyznacza granice?

Stosuję odwrócenia. Robiąc to w ten sposób, że po potasowaniu kart mieszam je, w taki sposób, że niektóre się przekręcają. Nazywam to mieszaniem wszechświata. Gdzieś to usłyszałam i przyjęłam. Mam swój kod na karty odwrócone, ale czasem należy czytać je jakby było w ułożeniu prawidłowym. Niestety w tarocie ciężko o obowiązujące wszem i wobec reguły. Chyba, że uznamy za zasadę: to zależy.

Problemem dla niektórych są talie nieodwracalne. Czyli takie z niesymetrycznym rewersem. Twórcy tych talii skupiali się na tym, aby karty były w pozycji prawidłowej. Np. A. Crowley. Jednak jego system dywinacji jest dosyć skomplikowany, toteż chcąc konsekwentnie podążać za jego wytycznymi należałoby się przyjrzeć wszystkim wskazówkom. To sporo studiowania. Moje podejście do jego talii zmieniło się ostatnio i nie używam jej na co dzień. Jest zbyt mocna, zbyt nasączona symboliką, zbyt głęboka i encyklopedyczna. Postanowiłam używać jej jedynie do spraw wielkiej wagi. Magicznego Tarota Złotego Brzasku w ogóle nie używam do dywinacji i nigdy nie używałam. Także mam jedną talię z niesymetrycznym rewersem, której używam: Initiatory Golden Dawn. 

Problem tutaj stanowi to, że od razu widać czy karta jest odwrócona. I może to powodować niechęć wybrania jej. A jeśli jeszcze ktoś stosuje system "tak/nie", to całkiem uniemożliwia swobodne wyciąganie kart. Chyba, że opracuje się inną metodę dywinacji.

Ja nie lubię ograniczeń i lubię robić po swojemu. Dlatego gdy mam ochotę stosuję odwrócenia nawet przy niesymetrycznych rewersach. I jak to robię? Wyciągam karty nie patrząc, nie myśląc, po prostu spontanicznie i intuicyjnie. Robię tak teraz, co nie oznacza, że gdy poczuję, że pora na nowy sposób czytania, to nie zacznę robić całkiem inaczej. Może kupię sobie papugę, która będzie losować za mnie, kto wie :) 
Ale uwaga! Ortodoksi są krytyczni, więc nie pochwalą tego. Ale czy nie ma nic ciekawszego od twórczej wolności i odchodzenia od ortodoksji? Nie namawiam do anarchii. Są rzeczy, których nie toleruję - np. całkowitego zmieniania znaczeń kart. Z siódemki kielichów robimy nagle kartę całkowitej transformacji życia. Jasne, tarot nie jest schematyczny, można niekiedy dostrzec coś w karcie, czego w jej tradycyjnym znaczeniu nie ma. Ale bez przesady. Toteż moje podeście polega na szukaniu złotego środka między dogmatyzmem, a samowolką. I do tego zachęcam.

piątek, 2 stycznia 2015

Marta wyrusza w świat, czyli tarotowe opowieści

Marta wyrusza w świat, czyli tarotowe opowieści


Szóstka różdżek + Koło Fortuny
Do Marty los się uśmiechnął. Niespodziewanie dostała lepszą propozycję pracy, bardzo dobrze płatną, na lepszych warunkach. Czuła się jak prawdziwy zwycięzca. Koniec z męczącą harówą, wypruwaniem sobie żył za marne grosze. Pora na nowy rozdział w jej życiu, w którym to ona będzie szefem działu i to od niej będzie bardzo dużo zależało.


Dziewiątka różdżek + odwrócona królowa kielichów
Pełna entuzjazmu i energii przeglądała oferty wakacyjne, gdyż postanowiła sobie sprawić nagrodę. Czuła, że jej życie jest pod pełną kontrolą i ma w sobie siłę, by nad wszystkim zapanować...a przynajmniej w sferze zawodowej. Gdzieś głęboko w sercu poczuła smutek i pustkę.  Dlaczego?



Umiarkowanie+odwrócona trójka mieczy
Jej serce było złamane. A właściwie rozkawałkowane. Udana relacja, w której panowała równowaga, miłość, zakończyła się. A ten ból wewnętrzny nie mijał. Podróż byłaby zarazem nagrodą i możliwością ucieczki, czymś czego bardzo potrzebowała, by ukoić swoje emocje.


Szóstka mieczy+odwrócona trójka buław
Spakowała się do jednej walizki. Do tego plecak. Cel podróży nie był tak istotny jak sama możliwość zmiany przestrzeni wokół siebie. Jechała pociągiem do Wiednia, gdzie miała odwiedzić znajomych, pobyć u nich chwilę i wspólnie planowali polecieć do Portugalii. Jednak nie miało się tak stać. Gdyż nim minęła granice Polski pociąg zatrzymał się nagle pośrodku niczego. 



Dziesiątka mieczy+odwrócony As mieczy
Całe jej plany runęły w gruzach. Po prostu ruina. Postanowiła wyjść na papierosa, aby się trochę uspokoić, zobaczyć co się stało i przy okazji zadzwonić do znajomych. Gdy wyszła z pociągu usłyszała, że ludzie mówią o samobójcy, który postanowił rzucić się pod pociąg. Wybrał ekstremalny sposób na odejście. Ale nie chciała o tym myśleć. 
Zobaczyła przed sobą las. Chcąc trochę odetchnąć ruszyła w kierunku, jak jej się zdawało, przyjemnego cienia. Usłyszała nucenie, które wydało jej się znajome i miłe dla ucha. Nie myśląc wiele poszła za dźwiękiem, który miał w sobie coś hipnotyzującego. I gdy wreszcie znalazła się w pobliżu źródła tej melodii dostrzegła równie niecodzienny widok - mężczyznę w grubym futrze, który siedząc na trawie rzeźbił w drewnie. Przed nim leżały różnej wielkości dłuta, papier ścierny i nożyki.
-Nie za gorąco na futro? - zapytała. Było upalne letnie popołudnie. Sama ubrana była jedynie w zwiewną, kwiecistą sukienkę.


Pustelnik + odwrócona Sprawiedliwość
-W  sam raz. - Odparł lakonicznie nie odrywając wzroku od kawałka drewna, które z chwili na chwilę przybierało coraz konkretniejszy kształt. - Lubię ciepło.
Mężczyzna wydał się dziwnie znajomy, ale przecież widziała go pierwszy raz w życiu. Nie był nastawiony zbyt towarzysko. Zaciągnęła się kilka razy głęboko dymem papierosowym patrząc jak pracuje. Na jego lewym nadgarstku dostrzegła grube, lśniące blizny.


Ósemka mieczy+mag
-Uciekłem ze szpitala psychiatrycznego - pierwszy raz nawiązał z nią kontakt wzrokowy - Jestem bardzo niebezpieczny. - Mówił bardzo powoli. W jego zmęczonych oczach dostrzegła udrękę i ból. Był zaniedbany, brudny, zarośnięty. - Mieszkam w lesie i rzeźbię - podniósł z trawy gotową rzeźbę, która przedstawiała postać z bardzo długimi dłońmi. - Niepokoisz się, czuję twój strach. Mam taki talent. - Wstał i okazało się, że ma niemal dwa metry wzrostu. Dopiero wtedy dostrzegła mały tobołek, z którego wystawał garnek i paczka sucharów. Obok leżało kilka ptasich czaszek. - To moi przyjaciele. Zawsze ich mam ze sobą. - Nie potrafiła rozstrzygnąć co to za ptaki. Sowa? Dzięcioł? Poczuła napięcie i zrobiła krok w tył. Miała świadomość, że niedaleko jest bardzo dużo ludzi, cały pociąg, więc wystarczy, że zacznie krzyczeć i ktoś przybiegnie na ratunek.




Odwrócona czwórka dysków+dwójka mieczy
-Ja tu pilnuję wszystkiego. Jestem szalony, ale nie bardziej niż ty. - Zbliżył się do niej i pogłaskał ją po głowie - Jesteś w martwym punkcie, ale to nie jest prawdziwe. Nic nie jest prawdziwe...

*Taka zabawa - losuję dwie karty i wymyślam historie. Całkiem możliwe, że nastąpi ciąg dalszy :)

czwartek, 1 stycznia 2015

Tarocista na kursie

Tarocista na kursie
Tarota można uczyć się na wiele różnych sposobów. Samotnie w domowym zaciszu analizując talie, czytając książki i medytując nad kartami. Albo w różnych szkołach, czy na kursach. Co odważniejsi mogą szukać inspiracji w duchowych podróżach.
Każdy sposób jest dobry i godny polecenia, ale ten drugi wymaga pewnej inwestycji, więc nie każdy się na to decyduje. Ten ostatni z kolei niesie ze sobą swoiste ryzyko, o którym nie będę teraz pisać.
Dla mnie zgłębianie tarota to fascynująca przygoda i świetny sposób na spędzanie wolnego czasu, więc nie powinno nikogo dziwić, że lubię różnego rodzaju kursy, festiwale, spotkania i wykłady o tej tematyce. O kursie Krzysztofa Azarewicza napisałam kilka zdań (bardziej emocjonalnie niż merytorycznie, ale było to dla mnie przeżycie) a teraz nastała pora na opis kursu p. Jana Witolda Suligi dotyczącego dywinacyjnego znaczenia małych i wielkich arkanów.

Wielu tarocistom ten kurs jest znany, gdyż JWS to popularna postać w świecie tarotowym. To autor wielu klasycznych pozycji związanych z tą tematyką, ale przede wszystkim osoba o ogromnym doświadczeniu.
Mnie ten kurs polecił przyjaciel, Kamil bioenergoterapeuta, o którym czasem wspominam w swoich postach, bo to on mi podsyła informacje o tym, co się dzieje w tarotowym świecie. O kursie Krzysztofa Azarewicza również dowiedziałam się dzięki niemu. Także google alert z hasłem "ciekawy kurs tarota" nie jest mi potrzebny ;)
Głodna wiedzy na temat tarota spakowałam torbę, wsiadłam w pociąg i ruszyłam w kierunku Jaworznika. Nauki odbywały się w Magicznym Dworze. Miejsce bardzo przyjemne, z ogromnym ogrodem pełnym brzóz i kwiatów. Organizatorzy, Ania i Bogdan, zatroszczyli się o fajną atmosferę i o to, aby niczego nikomu nie brakowało. Towarzyszyły nam dwa przecudowne psy, co dla takiej miłośniczki zwierząt jak ja, było dużym plusem. Miejsce malownicze, bardzo dobre na duchowe spotkanie. Dodatkowymi atrakcjami miało być zwiedzanie pobliskich miejsc mocy, gdyż ten rejon Polski jest dosyć interesujący pod tym względem.
Już pierwszego dnia rozpoczęła się intensywna nauka, połączona z praktyką. Wykłady konkretne, rzetelne, obfitujące w ciekawe informacje. Omawialiśmy talię Ridera-Waite'a oraz tarota Marsylskiego. Pan Jan ma ogromną wiedzę w tej dziedzinie i umiejętność przekazania jej innym. Przeplata informacje historyczne anegdotami i opowieściami ze swojego życia, co sprawia, że można go słuchać przez długi czas nie odczuwając znudzenia. Wręcz przeciwnie. Część praktyczna była bardzo przydatna - co wcześniej wydawało mi się trudne, nagle okazało się łatwe. Przy okazji wszystkie uczestniczki dowiedziały się o sobie bardzo dużo. Kiedy robi się rozkład ciężko ukryć sekrety przed innymi i podczas ćwiczeń wychodziły różne życiowe historie, dramaty, problemy, dylematy. Te kilka dni były naładowane emocjami, ale najróżniejszymi. Było wesoło, zabawnie, ciekawie.

Moja wiedza dotycząca tarota została uporządkowana. Karty dworskie przestały być dla mnie niezrozumiałe. Bardzo podoba mi się sposób dywinacji, jakiego pan Jan uczy i poznanie tego było niezmiernie korzystne. Sporo się dowiedziałam. A co ważne - BHP! Bardzo duży nacisk kładziony na to, jak bezpiecznie korzystać z tarota. Jak nie popaść w uzależnienie, jak nie zaszkodzić sobie i innym. Poznałam rozkłady ("Sztycht", "Co w sercu pika"), których używam na co dzień. Podejście do odwróceń mi się wykrystalizowało. Na pewno było to bardzo cenne doświadczenie. Miały być wycieczki do miejsc mocy, ale tak chciałyśmy ćwiczyć rozkłady i słuchać o tarocie, że postanowiłyśmy przeznaczyć ten czas na naukę.
W 2015 mam w planach kilka ciekawych kursów u różnych tarocistów - na pewno recenzje się pojawią. Póki co moje wybory okazały się bardzo dobre, więc wychodzą takie laurki ;) Może wybiorę jakiś słaby kurs w 2015, żeby nie było, że tylko miłe rzeczy piszę ;) ;)

Copyright © 2016 Odcienie Tarota , Blogger