poniedziałek, 15 maja 2017

Magia astrologiczna - jak robić to dobrze?

Magia astrologiczna - jak robić to dobrze?
Różnego rodzaju nowie i pełnie, to momenty, gdy wiele osób sięga do astrologicznej magii, aby polepszyć jakość swojego życia. Jest to rodzaj magii księżycowej, która jest dosyć prosta w obsłudze:
  • nów, gdy zaczynamy coś nowego, najlepiej związanego z wewnętrzną przemianą, gdy potrzebujemy wyciszenia i rytuału na bardziej psychologicznym poziomie, również gdy coś transformujemy w sobie, lub chcemy by o naszych działaniach nikt nie miał najmniejszego pojęcia. Jednak oczywiście najlepiej wykonać taki rytuał 2,3 dni przed nowiem (lub po prostu by Księżyc był w odległości większej niż 15 stopni od Słońca) lub po, gdyż sam nów nie jest idealnym momentem na to (choć są wyjątki, o których w dalszej części). Gdy robimy przed, to jest to wciąż Księżyc malejący i warto o tym pamiętać.
  • Pełnia to domykanie, ale i bardziej aktywne działanie. Przeważnie to, co rozpoczęło się na nowiu, domyka się podczas pełni. Pamiętajmy, że gdy Księżyc maleje, wówczas jest to czas na aktywności, które z tym zmniejszaniem się korespondują. Na przykład, gdy chcemy by coś się prężnie i obficie rozwijało, to lepiej przy Księżycu rosnącym. Księżyc malejący może być za to idealny do rozpoczęcia diety, czy obcinania włosów (o ile nie chcemy, by szybko odrosły).

Nie każdy nów jest tak samo dobry na rytuał. Jeden może spowodować efekty mocniejsze, drugi słabsze, trzeci całkowicie zaskakujące. Przy niektórych elekcjach o efekcie może dowiedzieć się bardzo dużo osób, przy innych pozostaną one w cieniu. Nigdy nie jest tak samo, nawet gdy kolejny raz mamy nów w Skorpionie, to jednak będzie to całkiem inny nów niż poprzednie. Przede wszystkim dlatego, że Księżyc nie jest nigdy sam samiuteńki na niebie, a towarzyszą mu różne planety robiące do niego mocniejsze bądź słabsze aspekty.

Warto pamiętać, że w tradycyjnej magii astrologicznej sama faza Księżyca była jedynie jednym z wielu elementów magicznego zabiegu, a cały proces był nieco bardziej złożony. Było tak, gdyż po prostu wybierano najlepszy horoskop elekcyjny, w którym powinien być silny władca ascendentu, planeta, która wiązała się z rytuałem, oraz Księżyc. Brzmi jak coś bardzo skomplikowanego? Spokojnie, nie jest to wcale takie trudne.

Współcześnie wiele osób opiera się na samym Księżycu i super! Jednak z myślą o tych osobach, które chciałyby pogłębić swój magiczny warsztat, napisałam krótkie streszczenie kilku zasad. By móc je stosować w praktyce, dobrze jest zaopatrzyć się w jakiś program do astrologii, który nam wygeneruje horoskop. Taki rytuał trzeba najpierw sobie przemyśleć i wybrać planetę, z którą chcemy pracować. Jeśli potrzebujemy wsparcia w sferze miłości idealna będzie Wenus, gdy przydałyby się nam pieniądze, można zwrócić się do Jowisza, praca z energetyką, motywacją, działaniem – Mars, w obliczu trudnego egzaminu, czy innej intelektualnej aktywności przyda się rytuał związany z Merkurym, Saturn będzie dobry do wszystkich rytuałów, gdzie chcemy by coś było trwałe, solidne, szczególnie jeśli chodzi o budownictwo, a Księżyc na przykład, gdy chcemy wzmocnić swoją księżycową energię. Oczywiście planety mają dużo szersze zastosowanie, o którym postaram się napisać w przyszłości. W magii astrologicznej możliwe jest również pracowanie z żywiołami, czy znakami zodiaku.

Każda planeta ma swojego Anioła, kamień szlachetny, dzień tygodnia, godzinę, kolor, zioło, zapach, miejsce, zwierzę, roślinę, aktywność, część ciała, chorobę, a nawet pogodę. Ta ostatnia akurat przy magii nie ma większego znaczenia, za to dobrze wiedzieć jakie artefakty łączą się z daną planetą. W tym poście nie opisuję samego rytuału, a jedynie jak wybrać idealny moment. W kwestii samego rytuału dobrze jest podążać za tym, co się czuje i jaki styl do was najmocniej przemawia. Czy potrzebujecie wielu rekwizytów i chcecie to robić w stylu barokowym, czy wolicie skromne wyciszenie się, czy podążacie za kimś, kto was inspiruje, na przykład za wskazówkami Jodorowskiego, czy może preferujecie kanony Złotego Brzasku? Każdy powinien mieć odpowiedzi na te pytania, by przeprowadzić dobrze rytuał.

Jak zatem wybrać dobry moment. Oto kilka wskazówek:
  1. po pierwsze pamiętajcie, że nie ma idealnej elekcji. Chyba, że chcecie czekać przykładowo te 70 lat na ten moment, gdy akurat planety się ustawią tak, jak wam pasuje.
  2. Gdy ciężko wybrać dobry moment, zróbcie po prostu to, co możecie najlepszego w danej chwili.
  3. Jednym ze sposobów jest wykonanie rytuału w dniu danej planety, lub w godzinie, albo i w dniu i godzinie. Poniedziałek to dzień Księżyca, wtorek Marsa, środa Merkurego, czwartek Jowisza, piątek Wenus, sobota Saturna, a niedziela Słońca. Godziny planetarne możecie sobie sprawdzić w większości dobrych programów do astrologii.
  4. Gdy już zdecydujemy się na konkretną planetę, to w horoskopie elekcyjnym powinna ona znajdować się w swojej sekcie. Jeśli to dzienna planeta (Saturn, Jowisz, Słońce), to w dzień powinna być nad horyzontem (Słońce zawsze jest w swojej sekcie), jeśli to nocna planeta (Mars, Wenus, Księżyc) to w dzień powinna być pod horyzontem. W nocy na odwrót. Dobrze też by dzienne planety były w męskich znakach (czyli tych ognistych i powietrznych), natomiast nocne w żeńskich (wodnych i ziemskich).
  5. Gdy chcemy pójść o krok dalej i ustalić elekcję w sposób nieco bardziej zaawansowany, wówczas patrzymy na ascendent i dom X, a w dalszej kolejności VII i IV. Jednak to dobre posadowienie ascendentu jest bardzo istotne. Dobrze jest wybrać silnego władcę ascendentu. Na przykład chcemy zrobić rytuał na miłość i wybieramy Wenus, która akurat znajduje się w znaku Byka. Dobrze jest umieścić ascendent w Wadze, by jego władcą była ta silna Wenus. Warto umieścić beneficzne planety w domach kątowych.

Tych zasad jest dużo więcej. Ale na początek warto zapamiętać, że jeśli robimy rytuał, który wiąże się z danym żywiołem (np. na stabilizację finansową, czyli z ziemią), to dobrze ten żywioł umieścić na ascendencie i wzmocnić (np. dać na ascendent Byka, a idealnie by było, gdyby Wenus była wtedy w Wadze, w Byku, czy nawet w Rybach, po prostu by była silna, super, żeby Jowisz też był zaznaczony w takim horoskopie, bo jest on sygnifikatorem bogactwa).
Księżyc jest niesamowicie istotny w magii astrologicznej. Oto kilka wskazówek przy ustalaniu horoskopu elekcyjnego:
  • ważne jest wzmocnienie Księżyca, na przykład poprzez umieszczenie w domu kątowym. Dobrze by był w znaku wiążącym się z rytuałem (czyli np. gdy chodzi o pieniądze, to dobrze by był w Byku) i robił aplikujący aspekt do beneficznej planety (będzie to oznaczało pozytywny rozwój wydarzeń). Najlepszymi znakami dla Księżyca są: Rak i Byk. Skorpion i Koziorożec to miejsca, gdzie Księżyc czuje się mniej komfortowo, jednak i one mogą być wykorzystywane w rytuałach.
  • Przy Księżycu przybywającym dobrze robić rytuały związane z wzrostem rozwojem, aktywnością, przy malejącym takie, gdzie potrzebne nam skierowanie się do środka, gdy chcemy się czegoś pozbyć, lub coś ma nie rosnąć i się nie rozwijać. Rosnący Księżyc oznacza zdobywanie nowych doświadczeń i młodość, natomiast malejący mądrość i ugruntowane doświadczenie.
  • Czy nów to dobry moment na rytuał? Tylko, gdy Księżyc jest w Raku lub w Byku. W pozostałych przypadkach dzień przed i po są momentami, gdy Księżyc jest pod promieniami Słońca (czyli nie może być w odległości 15 stopni), co oznacza, że nie widzimy efektów, lub może ich w ogóle nie być. Zatem tylko, gdy Księżyc jest silny można robić rytuał podczas samego nowiu, dzień przed lub po. Gdy jest w znakach, którymi nie włada lub nie jest wywyższony, wówczas te 2 dni wcześniej lub później będą dużo lepszą datą.
  • Księżyc nie powinien tworzyć aplikacyjnego aspektu do planety znajdującej się na wygnaniu, czy w upadku.
  • Unikajcie sytuacji gdy Księżyc oddala się od malefika i zbliża do drugiego. Jest to tak zwane oblężenie i jest to bardzo niekorzystne.
  • Lepiej unikać próżnego kursu Księżyca, gdyż może bardzo opóźnić ewentualne efekty, albo w ogóle się nie pojawią. Czyli gdy Księżyc jest tuż przed zmianą znaku, a nie tworzy żadnego aspektu nie jest to korzystny moment.

Spójrzmy na ostatni nów w Byku ustawiony na Lublin na swój kulminacyjny moment, by zobaczyć te zasady w praktyce.
Dzień Merkurego i godzina Merkurego, czyli warto by było wykorzystać ten czas na wzmocnienie tego, co ma związek z tą planetą, czyli nauką, intelektem, pisaniem, komunikacją, handlem. Ale to, co jest istotniejsze to nów w Byku – mamy tu mocny Księżyc, więc Słońce go nie uszkadza. Byk to żywioł ziemski, jest to zatem dobry znak do rytuałów związanych ze stabilizacją w sferze finansowej. Dodatkowo w nowiu ustawionym na Lublin mamy Jowisza w drugim domu, czyli miejscu związanym z finansami. Dyspozytorem Słońca, Księżyca i Jowisza jest Wenus. Jest ona mocna przez znak i dom kątowy, choć tuż przy końcu może być trochę niechętna na zmiany. Jednak jest mocna, a to bardzo pomyślne.
Oczywiście Byk to też piękno, ciało, sztuka, zmysłowość, zdrowe zmysły, którymi w pełni doświadcza się całej rzeczywistości. Wszystko to może być punktem wyjścia do sformułowania rytuału.
Ascendent w znaku ziemskim – korzystne dla rytuałów związanych z tym żywiołem. Panna jest konkretna, praktyczna, poukładana. Jej władca w koniunkcji z Uranem może dawać zaskakujące i bardzo odkrywcze pomysły. Mógłby być w innym domu, gdyż w VIII może nie ma wielkiego pola manewru, ale ten Baran i Uran go mocno dynamizują.
Zwraca uwagę Mars w Bliźniętach na MC, oraz Neptun przy descendencie. Jeśli rytuał miał dotyczyć finansów, to Mars może mówić o energii skierowanej na sferę pracy, awansu społecznego, pokazania się światu. Neptun? Z Neptunem nigdy nic nie wiadomo. Nie jest to idealna elekcja, ale jeśli ktoś robił akurat wtedy rytuał, to nie powinien się martwić – ma swoje atuty.



Najważniejsze: formułujcie mądrze!!!! Bo co jeśli podczas rytuału chcecie przyciągnąć pieniądze, a skonstruowaliście rytuał bardzo ogólnie i niekonkretnie i np. dzieje się potem tak, że macie wypadek samochodowy i dostajecie pieniądze z ubezpieczenia. Rytuał się spełnił? Bądźcie ostrożni.

Jeśli ten post Cię zainteresował, okazał się przydatny, to zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy: postaw mi kawę

piątek, 12 maja 2017

Które książki o tarocie warto przeczytać?

Które książki o tarocie warto przeczytać?
Opublikowałam ostatnio sporo tekstów z serii „Jak interpretować tarota”. Chciałam ująć w teorii moje doświadczenia z kartami i to, czego nauczyłam się u różnych osób, czy z lektur, czy przez moje własne eksperymenty.

Na pewno ważnym nauczycielem był dla mnie Jan Witold Suliga, gdyż po jego kursie poczułam jak czytać karty i jak się w ogóle za to zabrać. Wspaniały był również kurs z Krzysztofem Azarewiczem, ponieważ wtedy poznałam głęboką, ezoteryczną stronę Thotha. Bardzo ważnym odkryciem było dla mnie poznanie podejścia do tarota Alejandro Jodorowskiego. Te trzy osoby wywarły na mnie jakiś wpływ, który zapewne widać w tekstach, które piszę, czy po prostu w moim podejściu do kart.


Książki mogą być wsparciem w nauce tarota, dlatego przedstawiam listę z pozycjami, które warto poczytać, by polepszyć swój tarotowy warsztat.

Alejandro Jodorowsky, Marianne Costa, The Way of Tarot. The Spiritual Teacher in The Cards, 2004.
Doskonały podręcznik do tarota marsylskiego. Tak go cenię, że jest na pierwszym miejscu na mojej liście. Jodorowsky sporo miejsca poświęca na numerologię, którą łączy z tarotem. Jest również obszerna część z opisami kart. Ten ezoteryk gdy pierwszy raz zobaczył talię Rider-Waite-Smith, był rozczarowany i zawiedziony. Postanowił odszukać prawdziwego tarota, a w końcu dokonał rekonstrukcji jednej z dawnych talii. Pracuje on na tarocie marsylskim, który postrzega jako czystą formę tarota, gdyż nie ceni zbytnio tych późniejszych wariantów, w których karty mocno łączono z najróżniejszymi ezoterycznymi systemami. Krytykuje wróżbiarstwo i przepowiadanie przyszłości za pomocą kart, więc jest pod tym względem nietypowy. Wiąże się to oczywiście z jego własnym systemem, tak zwaną psychomagią, która jest połączeniem szamanizmu, ludowej magii, oraz ustawień hellingera. Nie do końca się z nim zgadzam odnośnie prognozowania – uważam, że sporo można powiedzieć o naszej przyszłości, a pewne wydarzenia są w ogóle trudne do uniknięcia, choć oczywiście mamy też małe pole manewru. Książka jest świetna i pomaga przestawić się na całkiem inne myślenie o tarocie. Jodorowsky rozpoczął całkiem nową tarotową szkołę, w której właśnie to sięganie do marsylskiego tarota i czytanie tego, co się dzieje na karcie bez sugerowania się znaczeniami z RWS, stało się kluczowe. Przedstawiciele tej szkoły to m.in. Yoav Ben Dov, Enrique Enriquez, Camelia Elias.

Jan Witold Suliga, Tarot. Karty, które wróżą, Wydawnictwo Medium, Warszawa 1993.
W zasadzie wszystkie książki Jana Witolda Suligi są warte polecenia. Jest on ezoterykiem mocno łączącym tarota z kabałą, czemu dał pełen wyraz w swojej autorskiej talii „Tarot Magów”. Można dzięki książce "Tarot. Karty, które wróżą" poznać historię tarota, jego konotacje z kabałą, alchemią, dowiedzieć się o głębokiej symbolice stojącej za poszczególnymi kartami. Jest również część z opisami kart, oraz z rozkładami.

Lon Milo Duquette, Tarot Thota. Klucz do zrozumienia, Okultura, Warszawa 2010.
Mój ulubiony podręcznik do talii Thotha. Jest w nim zarówno dokładny opis kart, jak i część ezoteryczna wyrażona prostym językiem. Świetna pozycja, z której można się dowiedzieć bardzo wiele na temat talii Aleistera Crowleya. Dowiemy się nieco na temat samej Bestii666, o Księdze Prawa, Thelemie, Eonach, wszystkim, co jest potrzebne by zrozumieć tę talię i prawidłowo jej używać. Niedawno Lashtal Press wydało polski przekład „Księgi Thotha”, czyli tekstu napisanego przez Crowleya. Znam jedynie wersję angielską, którą też dobrze poczytać, gdy pracuje się z tą talią, a do polskiej postaram się sięgnąć niebawem.

Camelia Elias, Marseille Tarot. Towards The Art of Reading, Eyecorner Press, 2015.
Jest to tarocistka działająca w nurcie wywodzącym się od Jodorowskiego. Preferuje ona czytanie kart tak, jak je widać, bez zbytniego kombinowania. Jej podejście można moim zdaniem wykorzystywać do pracy z każdą talią, nie trzeba wcale mieć tarota marsylskiego by „czytać karty jak Diabeł” jak to sama Camelia Elias określa. Książka jest naprawdę świetna i nawet napisałam o niej kilka słów tu: Camelia Elias, recenzja

Yoav Ben-Dov, Tarot. The Open Reading, 2013.
O tej książce napisałam już sporo. Idealna dla osób, które szukają odskoczni od Ridera-Waite'a. Autor prezentuje swoje podejście do tarota marsylskiego, które nazywa „open-reading”, co dosłownie by znaczyło „otwarte czytanie”. Mnie się to kojarzy z wyrażeniem „open-mind”, czyli „otwarty umysł”, ktoś kto się nie zabetonił, uwolnił od szablonów, obudził swoją kreatywność i nie ma żadnych uprzedzeń. Więcej na jej temat tu: Open-reading, recenzja



Hajo Banzhaf, Droga Tarota, 2004.
Hajo Banzhaf, Klucze do tarota, 2009.
Hajo Banzhaf, Vademecum tarocisty, 2009.
Bardzo polecam książki tego autora. Przede wszystkim skupia się on na RWS oraz marsylskim. W „Kluczach tarota” przedstawia dosyć dokładnie różne możliwości odczytu kart: jako kartę dnia, kwintesencję, ostrzeżenie, kartę roku, podaje radę, cień, archetyp i znaczenie w sferze relacji, pracy, świadomości, sfery ducha, celu oraz odwrócenie. Podaje sporo rozkładów. Jest również tabelka podające znaczenie w zależności od pytania. W „Vademecum” opisy kart są dużo bardziej szczegółowe. Banzhaf zestawia talię RWS i Marsylską, podaje przesłanie karty, cytaty pomagające ją zrozumieć, szczegółową symbolikę, czy nawiązuje do Junga. „Droga tarota” to bardziej opowieść o kartach, z której można się bardzo wiele dowiedzieć. Banzhaf jest konkretny, świetnie wyjaśnia znaczenia i po prostu stworzył bardzo dobre podręczniki.


Jeśli ten post Cię zainteresował, okazał się przydatny, to zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy: postaw mi kawę

czwartek, 11 maja 2017

Zdrowy Mars

Zdrowy Mars
Mars to bóg wojny. Symbol walki, odwagi, siły, czystego, biologicznego popędu. To jest instynkt, ta część nas, która nie myśli, tylko działa. Owa energia może się manifestować na wiele różnych sposobów i na wielu różnych polach. Mars w Baranie w I domu może dać osobę uwielbiającą sport i rywalizację, Mars w Strzelcu w XII domu – osobę, która woli całą swoją energię przeznaczyć na samotną medytację pod drzewem. 


To też sposób w jaki wyrażamy emocje takie jak złość, gniew, czy w jaki się bronimy przed światem i jak przygotowujemy się do ataku. I pokutuje taki mit, który jest głównym tematem tego artykułu: że lepiej wyrazić gniew, pokrzyczeć i się uspokoić, niż dusić go w sobie. Serio? Osoby, u których Mars jest uszkodzony mogą brać takie stwierdzenie bardzo dosłownie i wówczas gniew przemienia się w prymitywną agresję. Powiedzmy, że owa planeta jest w Wadze w koniunkcji z Uranem na IC. Taka osoba może mieć problem z zapanowaniem nad swoją marsową energią, co może się przejawiać poprzez wybuchy nieokiełznanej agresji. Dojrzała osoba nie wyraża gniewu w sposób automatyczny na zasadzie „czuję gniew, więc walę pięścią w ścianę”. Dojrzała osoba potrafi wyrażać gniew w sposób wysublimowany, tak, żeby nikt przy tym nie poczuł się skrzywdzony. Inaczej gniew zamienia się w agresję, a nawet w przemoc (czy to psychiczną, bo agresja słowna to też rodzaj przemocy i nadużycia, czy to fizyczną). Każdy ma własną skalę wrażliwości i inną tolerancję na tego typu zachowania. U jednych odpowiedzią może być chęć ucieczki i drugich wściekłość i gotowość do walki. Nadmierna zaborczość, kontrolowanie drugiej osoby, agresja, wściekłość – to wszystko oznaki niezbyt zbalansowanego Marsa i sygnał, że pora uciekać, lub przynajmniej się mocno zdystansować. Narażenie się na tego typu nadużycia może na długo obniżyć poziom energii, a nawet być rodzajem traumy. 


Uran podkręca Marsa, więc taka osoba może działać bez zastanowienia. Co innego Mars z Plutonem – tutaj może być to bardziej przemyślane i przebiegłe, a w w trudnych aspektach nawet bezwzględne. Na przykład osoba z Marsem w Skorpionie w X domu, gdy jest wściekła, to po prostu planuje zemstę i dąży do jej realizacji. Inna osoba z Marsem w Wadze w koniunkcji z Plutonem i Saturnem w domu V – duże problemy z okazywaniem gniewu, wszystko gromadzi w sobie, a jedynym sposobem rozładowywania napięcia są dla niej rozrywki różnego rodzaju takie jak mordowanie zombie czy innego Diablo. Nieumiejętność wyrażania gniewu jest tak samo trudnym problemem jak przesadzanie z emocjonalnymi wybuchami. To może być problem Marsa w domu XII – taka osoba albo ma za dużo emocji w sobie, albo je gdzieś spycha, albo po prostu najczęściej nie ma pojęcia co się dzieje. Jeśli zajmie się sztuką, duchowością lub sportem, to jest dla niej ratunek. Jednym z najzdrowszych sposobów rozładowywania gniewu jest intensywny sport, albo nauka zdrowego wyrażania tej emocji. Na przykład osoba ma Marsa w Wodniku w III domu w trygonie z Plutonem i kwadraturze z Uranem. Energia marsowa przejawia się poprzez dyskusje i walkę słowną, czyli dosyć pozytywnie.

Pamiętajmy o tym, że gniew jest potrzebny, tak samo jak lęk, złość, radość, smutek. To wszystko czemuś służy i nie chodzi o to, żeby stać się martwym w środku robotem. Ale żeby nie robić krzywdy ani sobie, ani nikomu innemu. Jest taki ładny cytat: „Trwanie w gniewie jest jak picie trucizny i oczekiwanie aż ktoś inny umrze”. Podsycanie gniewu, skupianie się na nim, trzymanie go w sobie jest czymś, co bardziej szkodzi tej osobie, niż innym. Jest to forma robienia sobie krzywdy, co często się dzieje u osób, które nie potrafią radzić sobie z emocjami. W skrajnych przypadkach takie osoby mogą na przykład przejawiać różne formy autoagresji: nadużywanie alkoholu i narkotyków, pakowanie się w toksyczne relacje, cięcie swojego ciała. Ale nawet takie zachowania jak lekceważenie swoich potrzeb i emocji są formami przemocowego zachowania wobec samego siebie, które mogą doprowadzić do wyczerpania. To niebezpieczeństwo uszkodzonych Marsów w Rybach, czy ewentualnie w trudnych aspektach z Neptunem – spełnianie oczekiwań innych i nie respektowanie własnych granic.

Wychodzi na to, że nie jest tak łatwo znaleźć balans jeśli ma się uszkodzonego Marsa. Co innego, gdy ta planeta jest ładnie położona. Np. osoba z Marsem w Wodniku na ascendencie koncentruje swoją energię na duchowym rozwoju, jodze i nauce nowych rzeczy.
Poruszyłam wiele wątków od nadmiernej wściekłości skierowanej na innych, po autoagresję. Jaki jest sposób na radzenie sobie z tym? Warto sięgnąć do mądrości duchowej głoszonej przez takich gigantów jak Buddha czy Patańdżali. A według nich najlepszym lekarstwem jest miłość. Najpierw miłość do samego siebie, potem do innych. Stanowi to rodzaj duchowej praktyki, którą można rozpocząć z zegarkiem w ręku, aż stanie się czymś naturalnym. Jest wiele instrukcji pochodzących od zaawansowanych nauczycieli, które można sprowadzić do kilku punktów:
  1. Rozluźnij ciało, usiądź w wygodnej pozycji (może być medytacyjna), poczuj swoje ciało i zrelaksuj je (np. poprzez głębokie oddechy).
  2. Jak pisze Bhikkhu Vimalaramsi: „Przypomnij sobie moment, w którym byłeś szczęśliwy. Kiedy pojawi się odczucie szczęścia, będzie to ciepłe, promienne uczucie w centrum klatki piersiowej. Gdy się pojawi, pomyśl szczere życzenie szczęścia dla samego siebie. „Obym był szczęśliwy”… „Oby wypełniła mnie radość”… „Obym był łagodny i spokojny”… Obym był pogodny i życzliwy”… itd. Pomyśl wszelkie zdrowe i szczere życzenie, które ma dla ciebie znaczenie, czując to życzenie w sercu”.
  3. Rozbudzaj uczucie miłości promieniujące z ciebie. Jednocześnie nauczyciele zalecają, by pozwalać myślom przepływać. Nie chodzi o to by pozbyć się myśli, ale żeby zbytnio się na nich nie skupiać. Można przy tym eksperymentować np. wyobrażając sobie przenikające cię złote światło, czy wspominając moment, gdy czułeś w sobie miłość i szczęście.
  4. Kolejny etap to przywołanie osoby, do której czuje się sympatię i przelanie na niej miłości i radości. Odczuwanie szczęścia z jej szczęścia i rozbudzanie jak najbardziej pozytywnych uczuć co do tej osoby.
  5. Dalsze etapy polegają na przywoływaniu osób, które wzbudzają gniew czy inne ciężkie emocje i również przelewanie na nich pozytywnych odczuć. To już jest trudny etap, więc nauczyciele zalecają by powoli do niego podchodzić i zaczynać od samego siebie i stopniowo przechodzić dalej, niekoniecznie na jednej sesji.
  6. Nauczyciele są zgodni co do tego, że kluczowe w tej praktyce są: relaks, odpuszczenie i uważność. Jest to wbrew pozorom bardzo ważna praktyka, która może nawet doprowadzić do nibbany.

Ta praktyka nazywana jest w buddyzmie „mettą”, czyli medytacją miłującej dobroci. Buddha wielokrotnie podkreślał jak ważna ona jest na duchowej ścieżce. Ale i Patańdżali wspomina o tym w swoich „Jogasutrach” - u niego jest to droga do oczyszczenia świadomości. Nauczyciele, którzy instruują jak kultywować miłującą dobroć mówią, że z czasem powinna ona stać się nieodzownym elementem życia, a nie tylko ograniczać się do medytacji na poduszcze. Na pewno lepiej mieć w umyśle dobre myśli i uczucia, bo po co mieć złe. 

Jeśli ten post Cię zainteresował, okazał się przydatny, to zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy: postaw mi kawę

sobota, 6 maja 2017

As Mieczy

As Mieczy
Miecz jest atrybutem Sprawiedliwości. To symbol oczyszczenia, przysięgi, bohaterstwa. Przywodzi skojarzenie z obroną, walką i sporem.

Ta karta oznacza, że umysł jest skoncentrowany jak laser (np. na celu). Mówi o ogromnym intelektualnym potencjale, o kimś bystrym. Rozum osiąga swoje wyżyny, rozsądek dominuje. To błyskotliwość, piękne pomysły, znalezienie idealnego rozwiązania, doskonały wybór. Zwycięstwo osiągnięte poprzez inteligentny plan, dobry pomysł, spryt i rozwagę.

Podejmowanie decyzji zgodnych z sumieniem. Odwaga do decydowania. Ale to też odcięcie od niechcianego. Ta karta to również wyraz właściwej mowy, lub takiej, która wywiera silny wpływ na innych. Osobą reprezentowaną przez tę kartę jest przewodnik, świetny interlokutor, ktoś doskonały w dyskusjach, kto posługuje się swoim umysłem w sposób mistrzowski, kto wpływa na ludzi poprzez słowa. Osoba ta rozumie siebie i innych. Przy tej karcie mamy szansę, aby przekonać innych do swoich pomysłów. Przedsięwzięcia intelektualne powiodą się.

                                                                
Pomysły, które są wprowadzane w życie. Świeża strategia. Rozważanie plusów i minusów, zanim dokona się wyboru. Zwycięstwo osiągnięte uczciwą walką. Prawda, porządek, sprawiedliwość. Umiejętność podejmowania wyboru. Analizowanie dostępnych opcji.
Tdm: planowanie, gotowość do walki i obrony, ambicja, rywalizacja, współzawodnictwo. Decyzja, która będzie najlepszym i rozstrzygającym rozwiązaniem.
RWS: wielka siła i intensywność, która wygrywa. Ogromna miłość, intensywna nienawiść, triumf i zwycięstwo.

Thot: wezwanie siły – pozytywnej lub niszczącej. Wielka energia, która może być ukierunkowana w różny sposób. Miecz sądu, kary, gniewu i prawdy.


W odwróceniu: słowna agresja, ranienie poprzez słowa. Cięcie, uraz, sznyty. Bolesne, ciężkie, negatywne myśli. Łudzenie się, kiepskie pomysły. Wielka siła przynosząca ból i przykrość. Ostrzeżenie by nie działać, nie robić czegoś, opuścić, schować miecz do pochwy. Opóźnienia, porażki, krzywdzące opinie. Napięcie, nerwowość, brak pewności siebie. Problem trudny do rozwiązania. Negatywne myśli, których ciężko się pozbyć. Odcinanie się od innych. Nadmierne bronienie siebie, unikanie walki, ucieczka.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Trójka Denarów

Trójka Denarów
Ta karta przede wszystkim mówi o współpracy, o relacjach, które łączy wspólna praca, coś konkretnego i namacalnego. O bardzo dobrej organizacji, firmie, która zarabia, rodzinie, którą łączy wspólny majątek. Szkoła. Doskonalenie umiejętności, rozwój zawodowy. Premia. Budowanie dobrobytu dzięki pracy. Dobrze zgrany zespół. Słuchanie instrukcji. Przygotowywanie prezentacji, bycie ocenianym, szukanie pracy, handel. Plany oszczędnościowe, emerytalne. Skoncentrowanie na sprawach materialnych, zdrowiu, dobrach. Ogromna potrzeba posiadania, chciwość.
Tarot marsylski: powie o pierwszej inwestycji, która może przynieść zysk lub stratę. Podejmowanie ryzyka. Wypuszczanie nowego produktu nie wiedząc czy się sprzeda. Zapłodnienie. Decyzja, której skutki są jeszcze nieznane. Pierwsze efekty współpracy. Zadowalający wynik kooperacji. Coś zaczyna się realizować.

RWS: trójka osób pracuje w kościele. Rzemieślnik na ławeczce słucha uwag zakonnika i zakapturzonej postaci, która może być architektem – trzyma w rękach plan, a robotnik stara się postąpić według instrukcji. To karta planowania kariery, odkrycia w czym się jest dobrym i doprowadzenia tego do mistrzostwa. Efekty mogą przyjść później, ale warto włożyć wysiłek. Wykwalifikowana siła robocza. Planowanie, nauka, wkładanie energii by potem czerpać korzyści. To, co teraz robisz w przyszłości zaowocuje, twoje obecne działania są bardzo istotne.

Thot: Trójka dysków to "Władca Dzieł Materialnych". Piramida widziana z góry umieszczona na Wielkim Morzu Biny. Trzy koła, które stanowią jej podstawę to sattwa, radżas, tamas, lub siarka, rtęć i sól, albo też hebrajskie litery matki – Alef, Szin, Mem. Mars w Koziorożcu wskazuje na to, że to karta osób ambitnych, wytrwałych, które najpierw planują, a potem działają. Strategia jest bardzo ważna. Trójka dysków mówi o tym, że mamy pełną kontrolę nad sytuacją. To karta olbrzymiej energii przekierowanej na realizację celów materialnych - chcę mieć i działam, aby to zdobyć. Sięganie szczytów, realizowanie ambicji - tutaj mierzymy wysoko. Osoba, która się nam pokazuje w tej karcie doskonale panuje nad energią, emocjami, nad swoim życiem. W związku wskazuje na to, że parę łączy praca, albo dobrze się dogadują, są zgranym zespołem. To dbanie o godziwy byt rodziny. Ciężka praca, powolny uczeń, praca organizacyjna. Przedsiębiorczość. Dużo podróży. Małżeństwo jest ważne, bo sprzyja stabilizacji.
W odwróceniu: przeciętność. Zbyt małe efekty w porównaniu do włożonego wysiłku. Współpraca zakończona rozczarowaniem. Brak pracy. Rozmowa o pracę, która nie poszła dobrze. Odrzucenie oferty. Problemy z pracownikami. Niedociągnięcia, błędy. Spóźnienia, brak kwalifikacji, umiejętności. Brak pomysłu. Zdenerwowanie, bo inni patrzą na nasze działania. Zaprzepaszczone szanse. Lenistwo. Brak odpowiedzialności.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Czwórka Denarów – posiadanie

Czwórka Denarów – posiadanie
Określana potocznie jako „karta skąpca” i gdy to usłyszymy, wszystko staje się już jasne. Mamy tu do czynienia z osobą, która coś posiada, coś osiągnęła, zrealizowała. Wyraz bezpieczeństwa materialnego i stabilizacji. To giełda, bank, inwestycja, oszczędności. Posiadanie, dostatek, lokata. Osoba oszczędna w uczuciach. Konieczność wyznaczania granic. Pełna kontrola sytuacji. Poczucie bezpieczeństwa. Chciwość. Wewnętrzna siła, ochrona, komfort. Silne centrum.
Tarot marsylski: zdrowie, własność, dobra materialne zapewniają stabilność, ale ciągle następuje wymiana – coś się inwestuje, wzmacnia, wymienia, kapitał jest w ruchu, energia jest w ruchu, nie ma stagnacji. Solidna podstawa. Tradycja, reputacja, honor. Instytucje wzbudzające szacunek. Działanie w sposób sprawdzony i tradycjonalny.
RWS: mężczyzna siedzi i ściska monetę, drugą ma na głowie, a pozostałe pod stopami. Chroni to, co osiągnął i zdobył. Oznacza to silne lgnięcie i przywiązanie do swojej własności. Ktoś ma i nie chce się z tym rozstać. Bogactwo zapewnia poczucie bezpieczeństwa i dobrobyt. To również stagnacja, zahamowanie, niechęć do zmian by nie utracić kontroli, człowiek na karcie niechętnie by coś zmienił, w końcu jest królem, czy mógłby trafił lepiej? Może i mógłby, ale nie będzie chciał ryzykować. To też ktoś utkwił przy swoich obowiązkach; obciążenie, które może stać się więzieniem, stabilność i bezpieczeństwo każdym kosztem; zafiksowana sytuacja, z której trudno się wycofać, budowanie imperium. Radzi nam by trzymać się ziemi, nie odlatywać w świat fantazji. Lepiej zostać w domu, nie szarżować.
Thot: karta, która nosi nazwę „Moc”. Widzimy z góry zamek z czterema wieżami. Każdej podporządkowany jest inny żywioł. Crowley wyjaśnia, że ta potężna forteca reprezentuje prawo i porządek. Słońce w Koziorożcu wskazuje, że to karta wytrzymałości, cierpliwości, koncentracji. Kogoś, kto omija wszystkie przeszkody, działa z godnością i poczuciem własnej wartości. Zachowa zdrowy rozsądek. To praktyczność, oszczędność, ostrożność i upór w dążeniu do celu. Dyscyplina, zmysł organizatorski, mało uczuć, ograniczona zdolność abstrakcyjnego myślenia.
W odwróceniu: wydatki, straty majątkowe, odpływ gotówki. Walka o władzę w związku, rozpad relacji. Więzienie. Nadwaga. Ciężka sytuacja finansowa. Praca, która nie rozwija i nie daje spełnienia. Przestarzałe podejście. To może być też ryzyko, zmiana – przed, którą chcemy się bronić. Ogromna potrzeba ochrony siebie. Chorobliwa chciwość. Wąż w kieszeni. Ale też odpuszczenie i zostanie ascetą. Wolność od materializmu. Opóźnienia, blokady, przeszkody. Zły znak przy inwestowaniu. Niepraktyczność, niedobór środków. Relaks, ulga, odpuszczenie. Pokazanie uczuć, ściągnięcie blokad. Niezadowolenie z sytuacji materialnej.

czwartek, 6 kwietnia 2017

Siódemka Denarów – troska

Siódemka Denarów – troska
Siódemki to energia męska, aktywna, w której uchwycony jest moment wyjścia ze stabilnej szóstki. By był możliwy rozwój niekiedy trzeba opuścić strefę komfortu. I tutaj osiągnęliśmy coś, ale pojawia się lęk, niepokój, trudność – nie odpoczywamy, tylko wykorzystujemy nasze zasoby, umiejętności i talenty. Musimy pracować intensywnie, włożyć w coś wysiłek, oszacować sytuację. Być może efekt będzie mizerny, może pojawić się niezadowolenie i poczucie, że włożyło się tyle energii, a wciąż tak niewiele z tego jest. To karta emerytury, renty – czekania na przelew. Wymaga cierpliwości – nie można pewnych cykli i procedur przyspieszyć. Monotonia, spowolnienie, wypalenie. Doglądanie biznesu. Zmartwienie, troska, niepokój, melancholia. Markotny nastrój. Pokora. Zgodność z cyklem.
Tarot marsylski: na dole kart cztery monety, do których jakby wpływają trzy z góry tworzące trójkąt. Wsparcie, pomoc, odżywanie oraz ochrona. Hojność. Dbanie o ciało. Sportowiec. Biznesowy geniusz. Przemyt narkotyków, przemysł farmaceutyczny.

RWS: zatroskany mężczyzna opiera się o kij i spogląda na swoje zbiory. Jej znaczenie odnosi się do handlu, pieniędzy, ale również sprzeczek, kłótni, oczyszczenia. Zwiastuje niepokój dotyczący pieniędzy – stan umysłu, a niekoniecznie jakieś trudności finansowe.

Thot: w tej talii karta ma jednoznacznie negatywny wydźwięk. To porażka, załamanie się planów, niepowodzenie. Jest ponura, odpychająca, reprezentuje zniszczenie. Monety ułożone są w kształt tzw. Rubeusa – symbol nieszczęścia, przykrości, trudności, przemocy (a ten sam kształt w taliach marsylskich bywa interpretowany jako symbol pomyślny, widzisz, jakie to wszystko relatywne!). Saturn w Byku jest astrologicznym odpowiednikiem tej karty i mówi o takich sprawach jak: dużo pracy i powolne, cierpliwe czekanie na efekty. Tutaj efekty mogą się nie pojawić, ale jest uparte dążenie do realizacji. To karta lęku przed biedą – ktoś wkłada bardzo dużo wysiłku w pracę, bo boi się o swoją sytuację materialną. Może wskazywać na ludzi próbujących odbić się od dna, albo biednych w dzieciństwie. Mozolny wysiłek i ogromny lęk o utratę tego, co się wypracowało. Brak radości z efektów pracy – poczucie zagrożenia, że się skończy dobra sytuacja. Przymus gromadzenia, pracowitości – bo w pamięci są sytuacje, gdy sytuacja była tak kiepska, że przeraża myśl o powtórzeniu tego. Sfera materialna liczy się najbardziej. Ale brak poczucia bezpieczeństwa nie opuszcza osób wskazanych przez tę kartę.
W odwróceniu: jednorazowy zysk, duża premia, jednorazowa wypłata całej kwoty. Nadprodukcja. Przytłoczenie w pracy. Odwlekanie rozwiązania problemów. Lenistwo. Problemy finansowe. Osoba, która wciąż się boi o to, co przyniesie jutro. Brak zapłaty.

czwartek, 30 marca 2017

Ósemka Denarów – pracowity jak mrówka

Ósemka Denarów – pracowity jak mrówka
Ósemki mają w sobie nadmiarowość, mówią o czymś intensywnym, czego jest dużo. I tutaj mamy maksymalne skoncentrowanie na sprawach zawodowych. To karta stałej pracy, umiejętności, kwalifikacji, które są dobrze wykorzystywane. Praca taśmowa. Dobrze wykonywany zawód. Stałe zamówienia, klienci, dochód. To karta precyzji, dbania o detale, dokładności. Mówi ona o dbaniu o zdrowie, o kondycję fizyczną i trzymanie formy. Wytrwała, żmudna praca, której efekty mogą być dopiero za jakiś czas, ale którą należy wykonać.
Tarot marsylski: obfitość, spełnienie, bogactwo, zdrowie, całkowity i pełny balans. Regularność, konformizm. Korzyść odnoszona z ciężkiej pracy. Wytrwałe zaangażowanie w działalność zawodową. Powtarzanie czynności, rutyna.
RWS: mężczyzna siedzi na ławce i wykuwa monety. Część z nic zawieszona jest na ścianie – niczym jego dyplomy zebrane przez lata kształcenia się. Praca, zatrudnienie, prowizja, rzemiosło, talent do biznesu i rzemiosła w fazie przygotowawczej. Stabilna, wytrwała praca, pilność, cierpliwość, samodzielność. Praca, której efekty będzie widać w przyszłości.

Thot: nazwa tej karty to roztropność i słowo klucz do jej zrozumienia. To karta inteligencji praktycznej, rolników, rzemieślników, inżynierów. Na karcie widnieje drzewo, z którego wyrastają kwiaty z dyskami – owoce ciężkiej pracy i żyznej ziemi. Dyski układają się w symbol Populusa – oznaka, że pójdzie gładko i będzie stabilnie. Słońce w Pannie to oznaka chłonnego umysłu, zdolności do uczenia się, sumienność, odpowiedzialność, praktyczność, dawanie wsparcia, pragnienie materialnego zabezpieczenia.
W odwróceniu: próżność, chciwość, wymuszanie, lichwa, próżna ambicja, talent zwrócony w stronę intryg i sprytu. Brak pracy. Ktoś wykonuje pracę, ale brak gratyfikacji finansowej. Zbyt ciężka praca. Pracoholizm. Nudne, żmudne zajęcie. Osoba, która ugrzęzła po uszy w pracy. Kiepska praca. Niedbałość. Lenistwo.

środa, 29 marca 2017

Piątka Denarów – Bida z nędzą

Piątka Denarów – Bida z nędzą
Mój pierwszy nauczyciel tarota mawiał na tę kartę „bida z nędzą” i muszę przyznać, że ten skrót myślowy jest bardzo przydatny. Piątki to zmagania i tu mamy trudności materialne, finansowe, coś się nie układa tak jakbyśmy chcieli. Biednemu wiatr w oczy, a nawet śnieg. Sytuacja jest beznadziejna – nie ma co się łudzić. Brak pieniędzy, perspektyw, trudno cokolwiek zmienić, bo osoba opisana przez tę kartę jest mocno zafiksowana na swojej sytuacji i uważa, że i tak nic się nie uda. Niechęć do zmian – lepsze znane niż nieznane. Niepewność finansowa. Osoby ze skazami, odrzucone, słaba kondycja psychiczna. Niedostępne zasoby. Opóźnienie. Utrata pieniędzy z powodu związku. Opieka w chorobie.
Tarot marsylski: interpretacje są bardziej pozytywne, gdyż tutaj stabilność czwórek zostaje przełamana pojawieniem się nowej jakości. Może być to rozwój inwestycji, zainteresowanie duchową praktyką, porzucenie starego sposobu działania. Czasem to, co nowe napotyka na opór. Może warto przemyśleć stare wzory i sposoby działania?
RWS: obrazek jest przykry. Kaleka idzie wraz z kobietą brodząc w śniegu. Ma bandaż na głowie, a na szyi dzwonek. Jakby musiał dawać sygnał światu, że się zbliża – być może zarażony śmiertelną i zaraźliwą chorobą. Przy nich widzimy okno kościelne. Ich kondycja zarówno finansowa, jak i zdrowotna nie jest najlepsza. Być może kierują się właśnie pod drzwi wejściowe by żebrać, lub idą po darmowy pokarm. To kłopoty materialne, ubóstwo; ale dla niektórych to karta związku (Małżeństwa, partnera, przyjaciół, kochanki), gdyż te osoby idą razem, w biedzie, w złych warunkach, ale się wspierają. Jest sygnałem, że klient nie jest samowystarczalny i potrzebuje innych (IX i VIII Denarów są samowystarczalne); ktoś musi się nim zająć. To wyrzeczenia, informacja, że należy obejść się bez wielu rzeczy; a idealnym wyjściem byłoby odpuszczenie, dobrze zrewidować bez czego można się obejść, porzucenie materialistycznego podejścia i zwrócenie się do siły wyższej; odpuść i zaufaj, że będzie dobrze, że siła wyższa czuwa, odpuść kontrolę. Ta karta czasem pokaże podjęcie ryzyka – jak student, który bierze rok wolnego i idzie w nieznane ufając, że siła wyższa poprowadzi i że coś go spotka ciekawego; krok w nieznane, człowiek, który porzuca związek i rodzinę, dla nowej relacji; hazardzista, który ryzykuje i idzie w nieznane. Chaos, ruina, zaburzenia, rozrzutność, niezgoda.
Thot: pięć dysków tworzy odwrócony pentagram i symbolizuje niestabilność materialną. To karta zmartwienia i troski. Merkury w Byku ma praktyczny i zdecydowany umysł. To osoba przyjacielska i towarzyska, ale może mieć niekontrolowane wybuchy gniewu i irytacji. Zmartwienia o zdrowie, krok od bankructwa, bezdomność, słaba psychika.
W odwróceniu: pojawia się światełko w tunelu. Podnoszenie się z upadku, wychodzenie z bankructwa. Punkt zwrotny w sprawach finansowych. Znalezienie schronienia, wejście do świątyni. Niespodziewany zysk. Zmiana w związku – poluźnienie, lub zwiększenie zobowiązania. Poczucie niepełności z powodu rozłąki.

Jeśli ten post Cię zainteresował, okazał się przydatny, to zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy: postaw mi kawę

poniedziałek, 13 marca 2017

Jak żyć ze spirytualnym snobizmem?

Jak żyć ze spirytualnym snobizmem?
Ktoś mi niedawno zasugerował, że jestem spirytualnym snobem. Że chwalenie się na ilu retreatach się nie było i u ilu urzeczywistnionych nauczycieli, to snobizm, tak samo jak przechwalanie się jakie to się wysokie praktyki wykonuje i mówienie o nich używając oryginalnej terminologii sanskryckiej lub palijskiej. 



Najpierw pomyślałam: „ta, jasne, ja i snobizm? Jestem najskromniejsza ze skromnych i daleko mi do tego!”. Jak się później zorientowałam, była to faza zaprzeczenia. Potem był gniew, bo wyszło na to, że co? Że 9 lat praktyki na najlepszych retreatach u najlepszych nauczycieli i jestem snobką, a nie pieprzonym buddhą? Zaczęłam się sama ze sobą targować, że może jak pomedytuję więcej, to przyjdzie oświecenie i wyzwolenie od duchowego snobizmu. A może wysłać 10 zł na pomoc dla emerytowanych psów grających w polskich filmach? Czy to mnie uleczy? Jak żyć? Pojawiło się poczucie bezsensu i zwątpienie we wszystko. Wyszłam z domu na spacer. Świeciło słońce, ale było chłodno. 

Zrozumiałam, że to prawda. Jestem duchową snobką. Muszę to zaakceptować i żyć dalej. Nie ma dla mnie innej drogi. Duchowy snobizm przychodzi znienacka i może mieć zamaskowaną formę. Grunt to rozpoznać objawy, takie jak:
  1. chwalenie się, że się praktykuje najwyższą praktykę dla najbardziej zaawansowanych uczniów na świecie;
  2. chwalenie się, że się ma samych oświeconych nauczycieli, którzy przekazują najwyższą i najdoskonalszą linię przekazu dostępną tylko dla najbardziej zaawansowanych uczniów;
  3. kupowanie sobie złotej mali, albo diamentowej;
  4. wszywanie sobie na matę do jogi metki od Prady;
  5. używanie obco-języcznych słów, których nikt nie rozumie, ale brzmią jakbyś wykonywał najbardziej zaawansowaną praktykę na świecie;
  6. mówienie kilka razy dziennie, że „pustka jest formą”, „wszystko jest puste”, a Ty to oczywiście urzeczywistniłeś i mówisz o tym bezpośrednio ze swojego doświadczenia. Ale to nie prawda, bo nie urzeczywistniłeś niczego, bo wtedy byś tak nie mówił.

Jakie są remedia? Dystans przyjmowany w dużych dawkach i dużo słońca.


poniedziałek, 6 marca 2017

Szóstka Denarów – równowaga w dawaniu i braniu

Szóstka Denarów – równowaga w dawaniu i braniu
Po zmaganiach piątki osiągamy stan stabilności i zadowolenia, którego wyrazem są szóstki. To karta równowagi w dawaniu i braniu. Tutaj jest dostatek, bogactwo i to w nadmiarze – możemy spokojnie dzielić się z innymi. Szczodrość, hojność, życzliwość. Dotacja, grant, stypendium, fundacja charytatywna. Kredyt (pożyczka), który jest się w stanie spłacić. Umiejętność dawania. Przyjmowanie pieniędzy, daru, prezentu. Donacja. Podział majątku przy rozwodzie. Zwrócenie się o podwyżkę, premię. Znalezienie sponsora i inwestora. Wymiana przysług. Balans i równowaga w sferze finansów, czasu, zasobów. Ostrzeżenie, by pamiętać o odpowiednim dawkowaniu.
Tarot marsylski: obfitość zasobów i możliwości, optymizm, balans, elastyczność, rozwój inwestycji, sukces, wspaniały rozwój sytuacji biznesowej, nie ma ryzyka. Przyjemność zmysłowa, cieszenie się pieniędzmi i wykorzystanie ich w sposób dający radość. Piękno w codziennym życiu, dobra organizacja pracy i finansów. Rozkosz czerpana z piękna świata. Celebracja piękna. Inwestowanie w to, co piękne i to, co kochamy.
RWS: w powietrzu unoszą się monety, a na ziemi klęczą dwie osoby i przyjmują jałmużnę od stojącego mężczyzny. Dobre serce i powodzenie w życiu, czas łaski, prezenty, podarunki, gratyfikacje, ostrożność, inwestycja, sukces, dobroczynność, świetna sytuacja finansowa, kontrola nad finansami i dawanie innym, dziesięcina. Mężczyzna trzyma w rękach wagę – symbol sprawiedliwości, rozwagi, umiarkowania, ale i władzy, głodu, niedostatku. Na tej karcie mamy zarówno bogacza, jak i biedaków. Jest to wyraz totalnej harmonii Kosmosu: skoro jest dobro, musi istnieć zło, skoro istnieje dzień, musi być noc, skoro istnieje prawda, musi być fałsz, jest bogactwo i ubóstwo. W jakimś sensie mężczyzna ma władzę nad postaciami – ich los zależy od tego, co zrobi i kogo wspomoże.
Thot: harmonia. Sfera Tiferet – miłość, Budda, Chrystus. Księżyc w Byku mówi o umiłowaniu wszystkiego, co piękne. To głęboka potrzeba osiągania zadowolenia. Chęć do przebywania w miłym towarzystwie, wśród dobrych przyjaciół. Chęć posiadania pieniędzy, nieruchomości, posiadłości, ziemi. Uczciwe zaangażowanie w pracę daje w efekcie profity. Osoba, która lubi teatr, poezję, sztukę, ale i nadmiernie materialistyczne podejście.
W odwróceniu: rozrzutność, bezmyślność, szastanie pieniędzmi. Narcyzm. Obsesja. Iluzja, że pieniędzmi można kupić wszystko. Poczucie winy związane ze sprawami finansowymi. Nierównomierna, niesprawiedliwa dystrybucja pieniędzmi. Długi, nieprzyjemne zobowiązania, przysługi do odrobienia, zaległe pożyczki. Źle wykorzystane pieniądze. Odmowa pomocy. Niechęć do dzielenia się, lub spotkanie się z odmową przy prośbie o wsparcie materialne.


Copyright © 2016 Odcienie Tarota , Blogger